24 lut 2015

Epilog

Włożyłam ostatnią bluzkę do walizki i ją zamknęłam. Chwyciłam jej rączkę i zeszłam na dół, postawiłam ją koło innych walizek i pudeł. Byłam wreszcie w pełni szczęśliwa; Harry o mnie dba, oświadczył mi się, wyprowadzamy się do Los Angeles, On sprzedał ten okropny burdel i spodziewamy się naszego maluszka. Nigdy nie spodziewałabym się, że będę z Harry'm szczęśliwa. Trochę się zmieniłam, jestem bardziej ufna i pomagam ludziom. Poszłam do kuchni gdzie mój ukochany pakował ostatnie pudła. Podeszłam do niego od tyłu i Go przytuliłam. Cmoknęłam Go w kark i szeroko uśmiechnęłam się, obrócił się do mnie przodem i położył mi dłonie na biodrach.

-Już się nie mogę doczekać, aż nasz maluch będzie tu z nami i nigdy nikomu nie pozwolę Was skrzywdzić-uśmiechnął się szeroko

---------------------------------------------------------------------------

Nie wierzę, że to koniec "Go out", no ale w końcu musiał nadejść koniec. Dziękuję wszystkim czytelniczkom za to, że mnie wspierały. Uwielbiam Was :D

3 komentarze:

  1. O Boże!
    Nie mogę uwierzyć, że mój ukochany blog się zakończył.
    Mam wielką nadzieję, że teraz zaczniesz pisać jakiś inny blog, lub bierzesz się za dokończenie innego. Jeśli będzie o Harrym to na 200% będę czytała.

    Zapraszam do siebie, na rozdział 18
    http://one-story-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Za co?!?!?!???!?!?!?!?!??! Za jakie grzechy, no?!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że już koniec ;c

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic