22 gru 2014

Rozdział 33

Kiedy się obudziłam Harry'ego już nie było obok mnie. Czułam się jakoś dziwne, kiedy Go koło mnie nie byłam smutna i przytłoczona. Zwlekłam się z łóżka i ślimaczym krokiem podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i ubrania na dziś. Poszłam do łazienki, nigdzie nie widziałam Harry'ego. Zamknęłam drzwi łazienki na klucz. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam w moje odbicie, po raz pierwszy od 3 lat spięłam włosy. Poczułam chęć przytulenia się do Harry'ego i opowiedzenia mu wszystkiego na mój temat, ale nie mogłam. Bałam się Jego reakcji. Mimo tego iż tak brutalnie mnie zgwałcił w pewien sposób w Jego ramionach czułam się bezpieczna, przy Nim czułam się szczęśliwa. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Spłukałam się gorącą wodą i rozpuściłam włosy, je też spłukałam. Wzięłam gąbkę, nalałam na nią płyn o zapachu truskawki, wtarłam go delikatnie w gąbkę i zaczęłam myć swoje ciało. Kiedy skończyłam myć swoje ciało wzięłam szampon i nalałam go trochę na moją rękę, dokładniej umyłam nim moje włosy. Spłukałam się gorącą wodą i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam się bawełnianym ręcznikiem, ubrałam bieliznę i rozczesałam mokre włosy. Jak zwykle zostawiłam je rozpuszczone. Ubrałam mój ulubiony sweterek, rurki i moje bransoletki, ściągam je tylko do kąpieli. Przeczesałam palcami włosy i wzięłam szczoteczkę do zębów. Umyłam zęby i delikatnie się pomalowałam. Kiedy skończyłam przekręciłam klucz w drzwiach i wyszłam z łazienki, poszłam do sypialni. Ułożyłam ładnie pościel na łóżku i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, w której na stole stał talerz z kanapkami, kubek z kawą i karteczka. Podeszłam do stolika i wzięłam kartkę.

Hej, zrobiłem Ci kanapki i mam nadzieję że smakują. Dzisiaj mnie cały dzień nie będzie w domu i żebyś się nie nudziła przyjdzie do Ciebie Zayn. Będę wieczorem. 

                                                                              Harry 

Skądś kojarzyłam te imię. Nie wiedziałam tylko skąd, nie rozmyślałam nad tym już więcej i usiadłam do stołu. Zaczęłam jeść kanapki, kiedy skończyłam schowałam brudny talerz do zmywarki, a kartkę którą zostawił mi Harry wyrzuciłam do kosza. Wzięłam kubek z herbatą i poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Wzięłam pilota do ręki i zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegar na ścianie, była 11:26. Odstawiłam kubek na stolik i ruszyłam do drzwi. Bez pytania się kto to otworzyłam. Przede mną stał wysoki mulat, był ubrany na czarno i włosy miał postawione na żelu. Miał też piercing i tatuaże. Lekko się uśmiechnęłam.

-Hej, ty pewnie jesteś Zayn?-był bardzo przystojny, wpuściłam Go do środka. Zdjął buty i spojrzał na mnie czekoladowymi tęczówkami.

-Siema, tak. Harry Ci pewnie już powiedział, że przyjdę-zamknęłam drzwi i obróciłam się w Jego stronę

-Tak-poszłam do salonu i usiadła na kanapie. Zrobił to samo, siedział zbyt blisko mnie.

-To co chcesz robić?-wzięłam kubek z herbatą ze stolika i upiłam łyka. 

-Coś się wymyśli. Masz może jakieś propozycje?-położył rękę na moim kolanie. Od razu ją zrzuciłam.

-Nie i nie dotykaj mnie-wstał i podszedł do barku. Otworzył go i wyciągnął z niego whiskey i szklanki.

-No to ja mam-nalał do szklanek po równo trunku i postawił butelkę na stole

-No to ja pójdę po lód- poszłam do kuchni po lód, otworzyłam zamrażalkę i z górnej półki wzięłam paczkę kostek lodu. Poszłam do salon, usiadłam na kanapie i podałam je Zaynowi. Wrzucił nam po 2 kostki lodu i odniósł je do zamrażalki. Kiedy wrócił usiadł obok mnie na kanapie, podał mi jedną szklankę z trunkiem, a drugą wziął dla siebie. Upiłam trochę, a On wypił prawie pół na raz.

-Szybki jesteś-zaśmiała się cicho

-Taki jestem z natury-łobuzersko się uśmiechnął

-Ciekawe, opowiedz mi coś osobie

 

17 gru 2014

Rozdział 32

-Dlaczego z nim poszłaś?-spojrzał się na mnie, a ty serce stanęło w gardle. Przełknęłam głośno ślinę.

-To mój stary przyjaciel, więc mam chyba prawo iść z Nim na drinka do klubu?-spojrzałam się w jego ciemne w tym momencie tęczówki

-Wiesz z tego co mi mówił Louis to nie tylko piłaś drinka-warknął, On po prostu był zazdrosny. Byłam zdziwiona Jego zachowaniem. 

-Kazałeś Louisowi mnie śledzić? Ty jesteś po prostu zazdrosny, a nie masz o co to tylko mój stary przyjaciel-spojrzałam w Jego oczy; jego wzrok złagodniał, a tęczówki pojaśniały

-Tak, kazałem-chwycił mnie za biodra i przyciągnął na swoje kolana. Zeszłam z Jego kolan i usiadłam na Nim okrakiem, położyłam mu ręce na ramionach. pocałowałam Go namiętnie, znów położył dłonie na moich biodrach przyciągnął mnie bliżej siebie tak, że stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Zapewne ktoś powiedziałby, że oszalałam, ale wolałam Go tak uspokoić, niż znów przeżywać tortury jakie mi wymyśli. Zachłannie odwzajemnił. Wplotłam palce w Jego włosy. Delikatnie za nie pociągnęłam. Jęknął w moje usta, ale nie przerwał pocałunku. Namiętnie pogłębił i delikatnie przygryzł moją wargę. Jęknęłam mu prosto w usta, a on się uśmiechnął i przeniósł swoje dłonie z moich bioder na pośladki. Trochę się od Niego odsunęłam, bo zabrakło mi tlenu. Spojrzałam Mu w oczy.

-Przepraszam, to jest tylko mój stary przyjaciel-spojrzał mu głęboko w oczy

-Po prostu się o Ciebie martwiłem-przejechał swoim kciukiem po mojej dolnej wardze

-Dlaczego?-nie spuszczałam z Niego wzroku

-On jest moim wrogiem już od 1,5 roku i przez ten czas On niszczył psychicznie każdą moją dziewczynę, bądź koleżankę-nie ukrywałam swojego zdziwienia. Że Ash? Przytuliłam Go. 

-Idziemy spać?-słodko się uśmiechnęłam 

-Oczywiście-musnął moje usta i wstał ze mną na rękach. Trzymał mnie za tyłek, a ja owinęłam mu nogi wokół pasa.Ruszył w stronę sypialni. kiedy do niej wszedł delikatnie położył mnie na łóżku. Podszedł do szafy i wyciągnął z niej swój czarny T-shirt, podał mi go. Bez jakiegokolwiek krępowania się ściągnęłam swoją bluzkę i ubrałam jego. Odpięłam stanik i ściągnęłam Go, nie pokazując moich piersi. Ściągnęłam jeszcze spodnie, poskładałam je w równą kostkę i usiadłam na łóżku. Ściągnął bluzkę i spodnie, został w samych bokserkach i usiadł obok mnie na łóżku. Położyłam się pod kołdrą, zrobił to samo i zgasił lampkę nocną. Obróciłam się do Niego plecami, On objął mnie w talii i przyciągnął do sobie tak, że plecami dotykałam Jego tors. Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy.

-Dobranoc skarbie-mruknął mi do ucha i przygryzł jego płatek

-Dobranoc-w Jego objęciach odpłynęłam w objęcia Morfeusza

-----------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak długo czekaliście i że taki krótki, ale mam niestety karę na internet. I jak wam się podoba nowy wygląd bloga?

Do napisania :)

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic