4 lis 2014

Rozdział 27

-Wróciłem kotku. Stęskniłaś się?-wyszeptał mi do ucha. Że niby ja się stęskniłam? No chyba Cię pojebało Styles! Wstałam i już chciałam mu powiedzieć co o tym myślę, ale nagle poczułam, że nogi mi drętwieją, a przed oczami pojawiły mi się mroczki. 

 

-Boże. Victoria obudź się, błagam. Nie zostawiaj mnie-usłyszałam damski głos, który wydawał mi się znajomy

-Ty dupku! To twoja wina!-ta sama osoba wydarła się na jakiegoś mężczyznę, chyba na Harry'ego

-Gdyby przestrzegała zasad nie ukarałbym jej! Sama mówiłaś jej o nich, ale i tak chciałaś uciekać!-to był na pewno Harry. Usłyszałam coś dźwięku uderzenia z pięści w twarz! On ją uderzył!

-Może! To nie moja wina,że jesteś chory psychicznie!-ten głos należał do Vanessy! Dlaczego nie uciekła!? Miała uciec! 

-A nie moja, że nie potraficie zasad przestrzegać!-wybuchnął. Ja chcę się obudzić, wstać i stanąć w Jej obronie, ale nie potrafię! 

-Nie ważne...A czemu nie zwieziesz Jej do szpitala?-nie! Zero szpitali! Tylko nie szpitale! 

-Ty myślisz, że ja głupi jestem! Nie pojedziemy do żadnego szpitala! Liam się na tym zna i on zobaczy czy wszystko z Nią ok! A teraz wypierdalaj zanim mi doszczętnie humor popsuje!-chciałam powiedzieć żeby się uspokoił, ale nie potrafiłam. Czy ja umarłam? 

 

-Długo jeszcze będzie w tej...śpiączce czy czym tam jest?-zapytał Harry

-Z dzień, może się obudzić w każdej chwili. Ale na razie rób wszytko, żeby już przez najbliższy tydzień nie straciła w ogóle krwi, bo znów zemdleje, a potem zapadnie w śpiączkę-usłyszałam obcy głos mężczyzny

-Nie martw się, rozprawię się z Nią do końca jak odzyska siły-mimo tego iż nie widziałam go wiedziałam, że na twarzy ma szyderczy uśmiech

-Dobra. Ja spadam jakby coś to jestem pod telefonem-po tych słowach usłyszałam już tylko oddalające się kroki

 

-Harry...Po co Ci ona? Znajdź sobie inną, a Jej daj spokój. Błagam-usłyszałam smutny głos Vanessy. Spokojnie Vanessa, ja jestem stworzona do tego żeby cierpieć.

-Nie odpuszczę sobie. Ja zawsze dostaję to co chcę-debil, cham, sukinsyn. Usłyszałam tylko trzask drzwi. Już tak bardzo chciałam się obudzić.

 

Otworzyłam z trudnością oczy, powoli i delikatnie usiadła. Byłam w salonie Harry'ego. Ciekawe ile dni spała? Chciałam wstać i znaleźć Harry'ego żeby Go o to zapytać, ale wolałam nie wstawać, ponieważ nie chciałam znów stracić przytomności. Delikatnie nachyliłam się po pilot, który leżał na stoliku i włączyłam telewizję. Włączyłam jakąś komedię. Przy końcu filmu usłyszałam otwieranie drzwi i kroki, które stawał się coraz głośniejsze. Prawie tak samo przed tym jak straciłam przytomność. Harry wszedł do swojego salonu i usiadł na kanapie, zaraz koło mnie. 

-Jak długo byłam nieprzytomna?-zapytałam bojąc się odpowiedzi, nawet się na Niego nie patrzałam

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 27 rozdział. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) 

A oto link do jeszcze jednego oczywiście mojego ff: http://harrystylesff-prettykiller.blogspot.com/

 

3 komentarze:

  1. Łiiii! Rozdział. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mogłam się już doczekać :)
    Super rozdział, czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że jest ten rozdział!
    I przepraszam, że od razu go nie skomentowałam..
    Ciekawe, ile dni była nieprzytomna??

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic