27 paź 2014

Rozdział 25

Popatrzałam się na moje dolne partie ciała, krwawiłam. Odpiął kajdanki i rozwiązał liny. Myślałam, że to już koniec moich cierpień, ale niestety się pomyliłam... 

Chwycił łańcuch i obwiązał mi nim ręce. Miałam dość. Wziął krzesło, które stało w rogu pokoju i wszedł na nie. Pociągnął mnie za łańcuch zahaczając nim o hak, który znajdował się na suficie. Było ich tam pełno. To serio jakiś psychopata, psychol i nie dojeb mózgowy. Zszedł z krzesła odstawił je na swoje miejsce i podszedł do mnie.

-Jeszcze nie skończyłem-mruknął mi do ucha

Podszedł po raz kolejny do tej posranej szafki, jak zwykle przykucnął i coś z niej wyciągnął, wstał i obrócił się w moją stronę. W rękach trzymał sztucznego członka! Zabij mnie! Teraz!

-Już nigdy nie uciekniesz-powiedział podchodząc do mnie. Kiedy stanęłam z nim twarzą w twarz, postanowiłam mu powiedzieć co o nim myślę.

-Jesteś chorym psychicznie dupkiem! Dobrze, że nigdy wcześniej nie uciekła Ci żadna dziewczyna, bo jej nie miałeś! Współczuję Twoim rodzicom, gdybym ja była Twoją matką to bym Cię nawet nie rodziła!-wiem, nie powinna w to wciągać Jego rodziców, ale to nieja znęcam się nad biednymi ludźmi. Na te słowa z całej siły wcisnął we mnie tą popierdoloną erotyczną zabawkę. Krzyknęłam z bólu. 

-Nigdy nie waż się mnie tak nazywać! I nigdy nie gadaj o moich rodzicach!-wkurwiłam go i to nieziemsko. Z moich oczu poleciało kilka łez, ból był straszny. Harry wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Stałam tak zawieszona na tym łańcuchu, popatrzałam się na podłogę. Na podłodze koło moich nóg była wielka plama krwi, po moich nogach też spływała krew. Nogą sięgnęłam z ledwością do krzesła i palcami u nóg Je chwyciłam, wszystko mnie niemiłosiernie bolało. Pociągnęłam krzesło delikatnie w moją stronę, nie chciałam go przewrócić, bo wtedy nie wiadomo jak długo bym stała z tym sztucznym członkiem w swojej pochwie. Kiedy już przyciągnęłam do siebie powoli na nie weszłam, ponieważ każdy najmniejszy ruch sprawiał mi ból. Odczepiłam łańcuch z haka i zeszłam na ziemię, powoli i ostrożnie. Kiedy stanęłam na równe nogi wyciągnęłam z siebie sztucznego członka, powoli i ostrożnie. Po wyciągnięciu go poczułam lekką ulgę, a zarazem ból, krwawienie jeszcze bardziej się nasiliło. Zabawka erotyczna też była cała we krwi. Chciałam go wkurzyć i tak już za niedługo umrę więc co mi szkodzi? Prawą ręką przejechałam po mojej kobiecości, żeby nabrać na nią krew i podeszłam do białej ściany koło której stało łóżko napisałam na niej "Nie poddam się!" własną krwią i jeszcze raz zabrałam krew i poprawiłam napis. Nie miałam już siły więc położyłam się na te ohydne łóżko i szlochając odpłynęłam w głęboki sen. 

----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 25 rozdział. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

5 komentarzy:

  1. OMG ON JEST STRASZNY!!!
    Świetny rozdział <3

    PS: Dzis pojawi sie rozdział u mnie, jak bedziesz miała czas, to wpadnij :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna, ale sama sobie potem bardziej zaszkodziła. Tylko mam nadzieję, że na razie koniec jej tortur <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dopiero znalazłam to powiadanie, ale historia zapowiada się ciekawie. <3
    + Nie potrzebnie zdjęłaś limit komentarzy mogłaś zrobić do 4/5 i tak zostawić do końca opowiadania. Bo teraz to ludzie będą czytać będą chcieli rozdziały a nie będą komentować.
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna dziewczyna.. Mam nadzieję, że Harry już nie będzie Jej męczyć.. Rozdział bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam,
      Jane Volturi-Clearwater

      Ps. Komentarz wyżej został napisany przeze mnie! ;)

      Usuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic