25 paź 2014

Rozdział 24

Kiedy znalazł to czego szukał, wstał i odwrócił się do mnie. W ręce trzymał pistolet! On chce mnie zabić!? O Boże! Chciałam zacząć uciekać, ale nie umiałam wstać. Może lepiej jak mnie zabije i będzie po kłopocie. Stanął przede mną i się odezwał.

-Klękaj!-może raczej krzyknął. Klęknęłam. Dźwignęłam głowę i popatrzyłam się mu w oczy, było widać w nich wielką złość.

-Pokaż ząbki skarbie-szyderczo się uśmiechnął. Czemu ja spotykam samych psychopatów!? Rozszerzyłam usta i pokazałam mu je, czułam się jak u dentysty tylko chorego psychicznie.

-Szerzej!-krzyknął  po raz kolejny. Otworzyłam usta najszerzej jak mogła, a on mi wepchnął do nich pistolet.

-Ssij kochanie. Zobaczymy jak to robisz, a potem przejdziemy do konkretów-byłam wystraszona. Co może się kryć za "przejdziemy do konkretów"? Ssałam Ten pistolet, nie patrząc się na Niego. Po prostu czułam się upokorzona. Jak on tak może!?

-Staraj się!-zrobiłam to co mi rozkazał, nie miałam wyjścia; to albo prawdopodobnie śmierć. Po dłuższym czasie wyciągnął Ten cholerny pistolet z moich ust i znów podszedł do tej szafki. Przeklinałam się za to, że wtedy poszłam na tą imprezę. Odwrócił się do mnie trzymając w rękach przepaskę. 

-Podejdź tu-z trudnością wstałam i podeszłam, wszystko mnie bolało, a tyłek piekł. Pociągnął mnie w stronę łóżka, kiedy koło niego byliśmy pchnął mnie na nie. Wziął jedne kajdanki i przypiął mi jedną rękę do ramy łóżka, po czym powtórzył czynność tylko, że z drugą ręką. Teraz już nie ucieknę. Nadal miała na sobie sukienkę. Tym razem wziął liny i związał mi nimi nogi, tak samo jak ręce. Rozebrał się do końca. Z szafki nocnej koło mnie wyciągnął całą paczkę prezerwatyw. Przełknęłam głośno ślinę. Przepaską zakrył mi oczy. Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Usłyszałam dźwięk, który brzmiał jak rozrywanie czegoś. Po tym dźwięku słyszałam kroki oddalające się ode mnie i po chwili wracające. Wszedł na łóżko, ponieważ ugięło się pod Jego ciężarem.

-Teraz pożałujesz, że nie posłuchałaś się zasad-po tych słowach wszedł we mnie gwałtownie. Z każdym kolejnym pchnięciem wchodził we mnie coraz boleśnie, gwałtowniej i szybciej.

-Nigdy. więcej. nie. postawisz. mi. się.-wysyczał dokładnie wydzielając każde słowo, z każdym jego słowem dostawałam w udo pejczem lub batem, niestety nie widziałam czym. Krzyczałam. Gwałcił mnie, na szczęście nie rozebrał mnie, to by było jeszcze większe upokorzenie, kiedy się we mnie spuścił wyszedł ze mnie i zdjął mi przepaskę z oczu. Popatrzałam się na moje dolne partie ciała, krwawiłam. Odpiął kajdanki i rozwiązał liny. Myślałam, że to już koniec moich cierpień, ale niestety się pomyliłam...

-----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że jest już ponad tysiąc wyświetleń, dziękuję Wam za to. Dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednimi rozdziałami.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

4 komentarze:

  1. Hazz już daj spokój ukarałeś ją! Nie rób nic więcej! Czekam z niecierpliwością na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż boję się pomyśleć, co będzie dalej..
    Ten Harry, to rzeczywiście jakiś psychol.. Biedna dziewczyna..
    Czekam na kolejny rozdział !

    Pozdrawiam,
    Jane Volturi-Clearwater

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna. czekam na ciąg dalszy <3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic