29 wrz 2014

Rozdział 9

Po chwili drzwi od "pokoju przesłuchań" się otworzyły i w nich stanął Harry i Louis, obydwoje z grobową miną.  

-Louis ty zaprowadź Vanessę do Jej pokoju, a Ja nauczę naszą Victorię posłuszeństwa-w jego głosie słychać było tylko groźbę. Z trudem przełknęłam gulę formującą się w moim gardle. Louis wyprowadził Vanessę z pokoju. Harry zaczął zbliżać się w moją stronę. Odruchowo zaczęłam się wycofywać lecz już po paru krokach natrafiłam na ścianę. No to już po mnie. Podszedł do mnie jak najbliżej umiał i całą swoją siłą chwycił mnie za nadgarstki i przycisnął do ściany, na co wydałam z siebie przeraźliwy krzyk. 

-Boli?-zapytał z udawaną troską

-Nie, kurwa łaskocze-odwarknęłam, na co oczywiście dostałam od niego w twarz

-Radzę Ci nie pogarszać swojej sytuacji! Chodź policzymy się w domu-powiedział szarpiąc mnie za moje w tej chwili obolałe nadgarstki w stronę drzwi 

Przez cała drogę do drzwi wyjściowych się szarpałam, na co On nie zwracał najmniejszej uwagi. Jego celem w tej chwili było dać mi po żadną karę. Kiedy wyszliśmy z tego obskurnego burdelu, który prowadził nie kto inny jak Harry przerzucił mnie przez ramię i szedł dalej mocno ściskając moją talię. Na pewno po tym zdarzeniu będę miała pełno siniaków. Szarpałam się, biłam go i kopałam, ale to nic nie dało, On nadal szedł w stronę tego posranego domu. 

Otworzył drzwi, zakluczył je i rzucił mną o podłogę. Przez Niego uderzyłam się głową o tę cholerną podłogę, poczułam coś ciepłego na moim karku i po chwili straciłam przytomność. 

Gdy się obudziłam byłam w sypialni Harry'ego, strasznie bolała mnie czaszka, zegar na ścianie, którego wcześniej nie zauważyłam wskazywał godzinę 11:22. Wstałam i powoli ruszyłam do łazienki, uważając aby nie natrafić na Harry'ego.  Kiedy stanęłam przed lustrem zobaczyłam zobaczyłam, że mam siny policzek, bandaż na głowie i jestem blada oraz mam podpuchnięte oczy. Co On we mnie widział? Po co mu jestem? Może On jest po prostu chory i uroił sobie, że jestem jego...własnością...zabawką...dziewczyną? Bez ogarniania się zeszłam na dół do kuchni, w której siedział Harry i jadł śniadanie. W ogóle po co opatrzył mi głowę? Gdybym umarł nie musiałabym się teraz przynajmniej z Nim męczyć. Z lodówki wyciągnęłam sok pomarańczowy, a z szafki kuchennej szklankę i nalałam sobie soku. 

-Mam parę pytań na które odpowiesz albo skończysz jeszcze gorzej niż teraz-warknął Harry, och widzę, że humorek z rana dopisuje 

-Dobra, ale...

-Ale co!?-krzyknął

-Nie drzyj ryja tylko mnie do końca wysłuchaj! Więc odpowiem na nie, ale Ty też mi odpowiesz na parę pytań. Wchodzisz w to? Nie masz nic do stracenia-błagam zgódź się, zgódź. Jezu, dłużej się nie możesz zastanawiać!?

-----------------------------------------------------------------------------

                             1 Komentarz=NEXT

Opinie proszę pisać w komentarzu. Vanessę dodałam już do bohaterów.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:   

Do napisania :)

1 komentarz:

  1. Świetny <3 <3 Kocham twojego bloga <3

    Zapraszam do mnie http://one-story-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic