22 gru 2014

Rozdział 33

Kiedy się obudziłam Harry'ego już nie było obok mnie. Czułam się jakoś dziwne, kiedy Go koło mnie nie byłam smutna i przytłoczona. Zwlekłam się z łóżka i ślimaczym krokiem podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej czystą bieliznę i ubrania na dziś. Poszłam do łazienki, nigdzie nie widziałam Harry'ego. Zamknęłam drzwi łazienki na klucz. Stanęłam przed lustrem i spojrzałam w moje odbicie, po raz pierwszy od 3 lat spięłam włosy. Poczułam chęć przytulenia się do Harry'ego i opowiedzenia mu wszystkiego na mój temat, ale nie mogłam. Bałam się Jego reakcji. Mimo tego iż tak brutalnie mnie zgwałcił w pewien sposób w Jego ramionach czułam się bezpieczna, przy Nim czułam się szczęśliwa. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Spłukałam się gorącą wodą i rozpuściłam włosy, je też spłukałam. Wzięłam gąbkę, nalałam na nią płyn o zapachu truskawki, wtarłam go delikatnie w gąbkę i zaczęłam myć swoje ciało. Kiedy skończyłam myć swoje ciało wzięłam szampon i nalałam go trochę na moją rękę, dokładniej umyłam nim moje włosy. Spłukałam się gorącą wodą i wyszłam z pod prysznica. Wytarłam się bawełnianym ręcznikiem, ubrałam bieliznę i rozczesałam mokre włosy. Jak zwykle zostawiłam je rozpuszczone. Ubrałam mój ulubiony sweterek, rurki i moje bransoletki, ściągam je tylko do kąpieli. Przeczesałam palcami włosy i wzięłam szczoteczkę do zębów. Umyłam zęby i delikatnie się pomalowałam. Kiedy skończyłam przekręciłam klucz w drzwiach i wyszłam z łazienki, poszłam do sypialni. Ułożyłam ładnie pościel na łóżku i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, w której na stole stał talerz z kanapkami, kubek z kawą i karteczka. Podeszłam do stolika i wzięłam kartkę.

Hej, zrobiłem Ci kanapki i mam nadzieję że smakują. Dzisiaj mnie cały dzień nie będzie w domu i żebyś się nie nudziła przyjdzie do Ciebie Zayn. Będę wieczorem. 

                                                                              Harry 

Skądś kojarzyłam te imię. Nie wiedziałam tylko skąd, nie rozmyślałam nad tym już więcej i usiadłam do stołu. Zaczęłam jeść kanapki, kiedy skończyłam schowałam brudny talerz do zmywarki, a kartkę którą zostawił mi Harry wyrzuciłam do kosza. Wzięłam kubek z herbatą i poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Wzięłam pilota do ręki i zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegar na ścianie, była 11:26. Odstawiłam kubek na stolik i ruszyłam do drzwi. Bez pytania się kto to otworzyłam. Przede mną stał wysoki mulat, był ubrany na czarno i włosy miał postawione na żelu. Miał też piercing i tatuaże. Lekko się uśmiechnęłam.

-Hej, ty pewnie jesteś Zayn?-był bardzo przystojny, wpuściłam Go do środka. Zdjął buty i spojrzał na mnie czekoladowymi tęczówkami.

-Siema, tak. Harry Ci pewnie już powiedział, że przyjdę-zamknęłam drzwi i obróciłam się w Jego stronę

-Tak-poszłam do salonu i usiadła na kanapie. Zrobił to samo, siedział zbyt blisko mnie.

-To co chcesz robić?-wzięłam kubek z herbatą ze stolika i upiłam łyka. 

-Coś się wymyśli. Masz może jakieś propozycje?-położył rękę na moim kolanie. Od razu ją zrzuciłam.

-Nie i nie dotykaj mnie-wstał i podszedł do barku. Otworzył go i wyciągnął z niego whiskey i szklanki.

-No to ja mam-nalał do szklanek po równo trunku i postawił butelkę na stole

-No to ja pójdę po lód- poszłam do kuchni po lód, otworzyłam zamrażalkę i z górnej półki wzięłam paczkę kostek lodu. Poszłam do salon, usiadłam na kanapie i podałam je Zaynowi. Wrzucił nam po 2 kostki lodu i odniósł je do zamrażalki. Kiedy wrócił usiadł obok mnie na kanapie, podał mi jedną szklankę z trunkiem, a drugą wziął dla siebie. Upiłam trochę, a On wypił prawie pół na raz.

-Szybki jesteś-zaśmiała się cicho

-Taki jestem z natury-łobuzersko się uśmiechnął

-Ciekawe, opowiedz mi coś osobie

 

17 gru 2014

Rozdział 32

-Dlaczego z nim poszłaś?-spojrzał się na mnie, a ty serce stanęło w gardle. Przełknęłam głośno ślinę.

-To mój stary przyjaciel, więc mam chyba prawo iść z Nim na drinka do klubu?-spojrzałam się w jego ciemne w tym momencie tęczówki

-Wiesz z tego co mi mówił Louis to nie tylko piłaś drinka-warknął, On po prostu był zazdrosny. Byłam zdziwiona Jego zachowaniem. 

-Kazałeś Louisowi mnie śledzić? Ty jesteś po prostu zazdrosny, a nie masz o co to tylko mój stary przyjaciel-spojrzałam w Jego oczy; jego wzrok złagodniał, a tęczówki pojaśniały

-Tak, kazałem-chwycił mnie za biodra i przyciągnął na swoje kolana. Zeszłam z Jego kolan i usiadłam na Nim okrakiem, położyłam mu ręce na ramionach. pocałowałam Go namiętnie, znów położył dłonie na moich biodrach przyciągnął mnie bliżej siebie tak, że stykaliśmy się klatkami piersiowymi. Zapewne ktoś powiedziałby, że oszalałam, ale wolałam Go tak uspokoić, niż znów przeżywać tortury jakie mi wymyśli. Zachłannie odwzajemnił. Wplotłam palce w Jego włosy. Delikatnie za nie pociągnęłam. Jęknął w moje usta, ale nie przerwał pocałunku. Namiętnie pogłębił i delikatnie przygryzł moją wargę. Jęknęłam mu prosto w usta, a on się uśmiechnął i przeniósł swoje dłonie z moich bioder na pośladki. Trochę się od Niego odsunęłam, bo zabrakło mi tlenu. Spojrzałam Mu w oczy.

-Przepraszam, to jest tylko mój stary przyjaciel-spojrzał mu głęboko w oczy

-Po prostu się o Ciebie martwiłem-przejechał swoim kciukiem po mojej dolnej wardze

-Dlaczego?-nie spuszczałam z Niego wzroku

-On jest moim wrogiem już od 1,5 roku i przez ten czas On niszczył psychicznie każdą moją dziewczynę, bądź koleżankę-nie ukrywałam swojego zdziwienia. Że Ash? Przytuliłam Go. 

-Idziemy spać?-słodko się uśmiechnęłam 

-Oczywiście-musnął moje usta i wstał ze mną na rękach. Trzymał mnie za tyłek, a ja owinęłam mu nogi wokół pasa.Ruszył w stronę sypialni. kiedy do niej wszedł delikatnie położył mnie na łóżku. Podszedł do szafy i wyciągnął z niej swój czarny T-shirt, podał mi go. Bez jakiegokolwiek krępowania się ściągnęłam swoją bluzkę i ubrałam jego. Odpięłam stanik i ściągnęłam Go, nie pokazując moich piersi. Ściągnęłam jeszcze spodnie, poskładałam je w równą kostkę i usiadłam na łóżku. Ściągnął bluzkę i spodnie, został w samych bokserkach i usiadł obok mnie na łóżku. Położyłam się pod kołdrą, zrobił to samo i zgasił lampkę nocną. Obróciłam się do Niego plecami, On objął mnie w talii i przyciągnął do sobie tak, że plecami dotykałam Jego tors. Uśmiechnęłam się delikatnie i zamknęłam oczy.

-Dobranoc skarbie-mruknął mi do ucha i przygryzł jego płatek

-Dobranoc-w Jego objęciach odpłynęłam w objęcia Morfeusza

-----------------------------------------------------------------------------

Przepraszam, że tak długo czekaliście i że taki krótki, ale mam niestety karę na internet. I jak wam się podoba nowy wygląd bloga?

Do napisania :)

30 lis 2014

Rozdział 31

Przed nami spotkałam kogoś kogo bym się nie spodziewała, tym bardziej teraz w tym momencie. Harry przycisnął mnie do swojego boku i zaciskał palce na moim biodrze.

-Ash, ty jeszcze nie w piekle?-w jego głosie słychać było tylko ironię. Nie patrzałam się na niego i spuściłam głowę, aby nie wiedział kim jestem.

-Niestety nie Styles, ty trafisz tam pierwszy. A kim jest twoja kolejna panienka? Znów będę mógł ją zniszczyć-zaśmiał się szyderczo. Gdybyś tylko wiedział kim ja jestem.Podszedł do mnie i dźwignął mój podbródek dwoma palcami. Popatrzał mi się w oczy.

-Victoria!?-nie kurwa, pamięta mnie

-We własnej osobie Ash-mruknęłam

-To wy się znacie!?-w jego głosie słychać było zdziwienie. Ash przyciągnął mnie do swojego boku.

-Tak i to dość dobrze-cmoknął mnie w policzek 

-Nie dotykaj jej-zamknęłam oczy, miała dość. Moje życie to jakiś horror, czasami się czuję tak jakbym grała w jakimś filmie

- Nie martw się, porywam ją. Oddam Ci ją wieczorem-pociągnął mnie w stronę jakiegoś sklepu z ciuchami. Kiedy byliśmy już sami zatrzymał się.

-No hej księżniczko, dawno Cię nie widziałem-przytulił mnie, a ja to odwzajemniłam. 

-Siema Snakes, ja też Cię dawno nie widziałam. Jakieś 2 lata temu-uśmiechnęłam się

-Ja Ciebie też, tyle się zmieniłaś od tamtego czasu-i tak Cię nadal nienawidzę

-Tak, idziemy gdzieś?

-Jasne-poszliśmy do klubu "Virgin", podeszliśmy do baru i zamówiliśmy sobie drinki. Najmocniejsze jakie tam mieli. Usiedliśmy do wolnego stolika w kącie. Usiadłam na przeciwko niego i upiłam łyka trunku. Na prawdę był mocny.

-A ty jesteś dobrowolnie z Stylesem?-kiedy usłyszałam to pytanie o mało się nie udusiłam

-A jeśli powiem, że tak czy to coś zmieni?-wypiłam do końca cały trunek

-Dużo, jak on Ci coś zrobi to nie ręczę za siebie-zacisnął pięści i szczękę, to nie oznaczało nic dobrego. Delikatnie pogładziłam jego dłoń.

-Jestem z nim dobrowolnie-posłałam mu słaby uśmiech

-Kłamiesz, znam Cię zbyt długo i mnie nie oszukasz-jego knykcie pobladły

-Nie martw się o mnie, jakoś 2 lata temu się nie martwiłeś-byłam zła, wielki mój obrońca się znalazł.

-Przepraszam, nie powinienem tak postąpić-upiły łyka swojego trunku i patrzał mi się prosto w oczy

-Mam w dupie twoje przepraszam, a teraz się przymknij już i nie psuj mi tą swoją głupią gatkom humoru-resztę wieczoru spędziłam z nim w klubie, piłam i z nim tańczyłam. Cały czas czułam na sobie czyjś wzrok co mnie trochę wkurwiało, ale postanowiłam to zignorować. Byliśmy w klubie do 23, a potem Ash zadzwonił po taksówkę i pojechał razem ze mną do domu Harry'ego. Pod jego domem na pożegnanie mnie przytulił, mimo tego, że dziś się dobrze bawiłam nadal go nienawidziłam. Weszła do domu Harry'ego, ściągnęłam buty i zamknęłam drzwi na klucz, poszła do salon, w którym paliło się światło. Czyli jeszcze nie śpi. No rzesz kurwa mać. Weszła cicho do salonu i usiadłam obok niego na kanapie, wpatrywał się pustym wzrokiem w telewizor. 

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Wow. Dziękuję za ponad 2000 wyświetleń.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) Mam nadzieję, że się wam podoba i z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy. Zaktualizowałam Asha do bohaterów.

Moje inne blogi znajdziecie pod wyświetleniami :)

26 lis 2014

Rozdział 30

-Pożałujesz!-odwrócił się w moją stronę był wściekły, znów. Przycisnął mnie do ściany.

-No uderz mnie! Zabij najlepiej! Żebym się nie musiała tu z Tobą męczyć! Psychopato!-nie mogłam mu się dać, ale nie spodziewałam się, że tak wybuchnę. Ku mojemu zdziwieniu, po moich słowach nie poczułam żadnego bólu, myślałam że mnie uderzy, a on tylko stał i uważnie mnie ilustrował wzrokiem. 

-Tym razem nie oberwiesz-powiedział i wyszedł z pokoju. Była jeszcze bardziej zdziwiona myślałam, że albo mnie zgwałci, albo skatuje, a tu nic. Usiadła pod ścianą i rozmyślałam o tym co teraz będzie. Stałam z podłogi i zeszła na dół po schodach do salonu w zamiarze znalezienia Harry'ego. Siedział w salonie na kanapie pusto wpatrując się w telewizor. Widać było, że był cholernie zły. Podeszłam do Niego, usiadłam na nim okrakiem i przytuliłam Go. Nie chciałam żeby mnie znów przez to pobił, więc w taki sposób postanowiłam załagodzić tą sytuację z ścianą. Myślałam, że nie odwzajemni mojego gestu, ale się zdziwiłam, zrobił to. Odwzajemnił. Popatrzałam się mu w oczy i położyłam mu ręce na ramionach.

-Harry, nie gniewaj się-lekko się uśmiechnęłam się. Westchnął.

-Chcesz iść na zakupy?-nie uśmiechnął się nawet

-Tak, tylko się przebiorę-poszłam do góry, do łazienki jak zwykle zostawiłam rozpuszczone włosy, ubrałam się w to i lekko pomalowałam. Kiedy byłam już gotowa zeszłam na dół. Harry ubierał buty.

-Gotowa?-wziął klucze z domu i samochodu

-Tak-wyszła za nim z domu. Zamknął drzwi i poszliśmy do auta, ja usiadłam z przodu na miejscu pasażera, a on kierowcy. Obydwoje milczeliśmy. Zapięłam pasy, a Harry odjechał z pod podjazdu domu. Wpatrywałam się w widoki za oknem. Tak bardzo chciałabym być wolna i wrócić do domu. Ponarzekać na szkołę i się pouczyć. Jechaliśmy do centrum z dobre 30 minut przekraczając dozwoloną prędkość. Wyszliśmy z auta i Harry chwycił mnie w talii przyciskając do siebie. Widocznie się bał, że mu ucieknę. Weszliśmy do środka, Harry prowadził mnie w stronę jakiejś kawiarni, zamówiliśmy sobie po kawie i wyszliśmy z niej. Przed nami spotkałam kogoś kogo bym się nie spodziewała, tym bardziej teraz w tym momencie.

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 30 rozdział. Wow. Dziękuję za prawie 2000 wyświetleń.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) Przepraszam, że krótki w następnym rozdziale będzie się dużo działo. Rozdział nie sprawdzony.

Moje inne blogi znajdziecie pod wyświetleniami :)

16 lis 2014

Rozdział 29

-Co zamierzasz dzisiaj robić?-zapytałam Go 

-Siedzieć w domu i odpoczywać razem z Tobą i tak przez okrągły tydzień-o Boże czy ja jestem w niebie?

-Ja umarłam i jestem w niebie?-na moje słowa zaśmiał się

-Nie, żyjesz i będziesz odpoczywać-usiadłam koło Niego na kanapie

-I tak przez cały tydzień?-pokiwał twierdząco głową

-Jaki jest w tym haczyk?-musi jakiś być

-Nie ma żadnego, po prostu chcę żebyś odpoczęła, a dalej rozprawię się z tobą później i jeszcze muszę posprzątać mój pokój "przyjemności", bo od czasu kiedy Cię w nim zostawiłem tam nie wchodziłem-o kurwa! Czyli On jeszcze w Nim nie był! Mam przesrane!

-Ok, to jaki film oglądamy?

-Ty sobie pooglądaj, a ja idę tam posprzątać-co!? Nie! Chwyciłam Go za rękę.

-Nie, zostań tu ze mną, proszę-westchnął

-No dobra-usiadł koło mnie i oglądał film. Resztę dnia spędziliśmy na kanapie

*Tydzień później*

Minął już tydzień, od dziś mogę już wstawać z łóżka, bo wcześniej Harry mi nie pozwalał. Przez cały ten czas robiłam wszystko żeby Harry nie wszedł do swojego pokoju "przyjemności". Kiedyś w końcu tam wejdzie i będę miała przesrane, ale przynajmniej mam trochę siły. Siedziałam w kuchni pijąc sok, Harry poszedł do łazienki i nie wracał już od godziny.

-Victoria!!!-ja pierdole, ale on drze japę. Ruszyłam po schodach na górę.

-Tak?

-Chodź tu-jego głos wydobywał się z jego ohydnego pokoju "przyjemności", czyli umrę tu i teraz. Weszłam do pokoju. Wszytko było tu tak jak za pierwszym razem kiedy tu "weszłam". Wszytko poza tą "ubrudzoną" przeze mnie ścianą. Przełknęłam głośno ślinę.

-Możesz mi kurwa powiedzieć dlaczego to zrobiłaś!?-Stał do mnie tyłem był wpatrzony w moje arcydzieło. 

-Zrobiłam to po to żeby uświadomić Cię, że nie będziesz mną pomiatał jak psem i będę walczyć do końca. 

-Pożałujesz!-odwrócił się w moją stronę był wściekły, znów. Przycisnął mnie do ściany.

-No uderz mnie! Zabij najlepiej! Żebym się nie musiała tu z Tobą męczyć! Psychopato!-nie mogłam mu się dać, ale nie spodziewałam się, że tak wybuchnę. 

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 29 rozdział. Dziękuję za prawie 1700 wyświetleń.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) 

Moje inne blogi znajdziecie pod wyświetleniami :) 

9 lis 2014

Rozdział 28

-Jak długo byłam nieprzytomna?-zapytałam bojąc się odpowiedzi, nawet się na Niego nie patrzałam 

-3 dni, może jesteś głodna?-on jest coś za miły

-Tak, zjadłabym coś-więc byłam nieprzytomna 3 dni, chciałam Go zapytać dlaczego uderzył Vanessę, ale nie chciało mi się potem tłumaczyć skąd to wiem

-A co byś chciała zjeść?-hmmm, na co bym miała ochotę? Już wiem

-Zrobiłbyś mi naleśniki? Nie wiesz, jednak sama je sobie zrobię-powiedziałam wstając lecz po chwili znów siedziałam na kanapie, bo Harry mnie na nią popchnął, ale nie było to brutalne pchnięcie

-Siedź, ja pójdę i Ci je zrobię, a z czym byś je chciała?-o Boże on chyba sie w głowę jebnął, że taki miły jest

-Jeśli masz to z bananami, czekoladą i śmietaną

-Mam, mam. To poczekaj tu, pooglądaj Sobie telewizję, a ja zaraz Ci je zrobię i przyniosę i nie ruszaj się z miejsca i może jeszcze Ci kakao zrobię? Co ty na to?-może on robi to tylko dla tego, żebym się nie przemęczała, bo według tego co mówił Liam nie mogę przez najbliższy tydzień stracić krwi, ale stracić krew, a się przemęczać to co innego 

-Jakbyś mógł-powiedziałam lekko się uśmiechając co odwzajemnił 

Kończyłam oglądać film, który oglądałam zanim Harry przyszedł, po czym potem zmieniłam kanał i oglądałam jakiś thriller. Po jakiś 15 minutach oglądania tego filmu do salonu wszedł Harry z srebrną tacą w ręka, na której stał kubek z kakao i moje naleśniczki. Postawił je przede mną na stoliku. Wyszedł i wrócił z porcją naleśników do siebie. Usiadł niedaleko mnie na kanapie.

-Smacznego-powiedział zaczynając konsumować swój posiłek. Kakao wyglądało bajecznie i tak też smakowało. Naleśniki były wyśmienite, a wyglądały idealnie. On chyba Master Chefa wygrał. 

-Gdzie się nauczyłeś tak gotować?-ja też chcę tak umieć gotować

-Nie uczyłem się, ja to mam w genach, a co smakowało?-uśmiechnął się

-Smakowało to mało powiedziane, było wyśmienite

-To dobrze-dopiłam do końca kakao i wstałam z kanapy

-Gdzie się wybierasz?-zapytał

-Do łazienki, wiesz od 3 dni się nie kąpałam ani nie załatwiałam potrzeb fizjologicznych

-Ok, ale następnym razem błagam Cię nie wymawiaj tego ostatniego wyrazu, bo się czuję choćbym z jakąś polonistką rozmawiał

-Fizjologicznych-powiedziałam chytrze się uśmiechając

-Idź już do tej łazienki i tyle nie gadaj

Ruszyłam najpierw w stronę sypialni Harry'ego, weszłam do niej i jednej z toreb z ciuchami znalazłam szare dresy, szarą bokserkę oraz czarną bieliznę, czyli mój dzisiejszy strój. Potem ruszyłam do łazienki, w której się wykąpałam, przebrałam i wykonałam parę codziennych czynności, jak zwykle zostawiłam rozpuszczone włosy. Zeszłam na dół do salonu, w którym siedział Harry.

-Co zamierzasz dzisiaj robić?-zapytałam Go 

-Siedzieć w domu i odpoczywać razem z Tobą i tak przez okrągły tydzień 

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 28 rozdział. Dziękuję za prawie 1500 wyświetleń.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) 

A oto link do jeszcze jednego oczywiście mojego ff: http://harrystylesff-prettykiller.blogspot.com/

4 lis 2014

Rozdział 27

-Wróciłem kotku. Stęskniłaś się?-wyszeptał mi do ucha. Że niby ja się stęskniłam? No chyba Cię pojebało Styles! Wstałam i już chciałam mu powiedzieć co o tym myślę, ale nagle poczułam, że nogi mi drętwieją, a przed oczami pojawiły mi się mroczki. 

 

-Boże. Victoria obudź się, błagam. Nie zostawiaj mnie-usłyszałam damski głos, który wydawał mi się znajomy

-Ty dupku! To twoja wina!-ta sama osoba wydarła się na jakiegoś mężczyznę, chyba na Harry'ego

-Gdyby przestrzegała zasad nie ukarałbym jej! Sama mówiłaś jej o nich, ale i tak chciałaś uciekać!-to był na pewno Harry. Usłyszałam coś dźwięku uderzenia z pięści w twarz! On ją uderzył!

-Może! To nie moja wina,że jesteś chory psychicznie!-ten głos należał do Vanessy! Dlaczego nie uciekła!? Miała uciec! 

-A nie moja, że nie potraficie zasad przestrzegać!-wybuchnął. Ja chcę się obudzić, wstać i stanąć w Jej obronie, ale nie potrafię! 

-Nie ważne...A czemu nie zwieziesz Jej do szpitala?-nie! Zero szpitali! Tylko nie szpitale! 

-Ty myślisz, że ja głupi jestem! Nie pojedziemy do żadnego szpitala! Liam się na tym zna i on zobaczy czy wszystko z Nią ok! A teraz wypierdalaj zanim mi doszczętnie humor popsuje!-chciałam powiedzieć żeby się uspokoił, ale nie potrafiłam. Czy ja umarłam? 

 

-Długo jeszcze będzie w tej...śpiączce czy czym tam jest?-zapytał Harry

-Z dzień, może się obudzić w każdej chwili. Ale na razie rób wszytko, żeby już przez najbliższy tydzień nie straciła w ogóle krwi, bo znów zemdleje, a potem zapadnie w śpiączkę-usłyszałam obcy głos mężczyzny

-Nie martw się, rozprawię się z Nią do końca jak odzyska siły-mimo tego iż nie widziałam go wiedziałam, że na twarzy ma szyderczy uśmiech

-Dobra. Ja spadam jakby coś to jestem pod telefonem-po tych słowach usłyszałam już tylko oddalające się kroki

 

-Harry...Po co Ci ona? Znajdź sobie inną, a Jej daj spokój. Błagam-usłyszałam smutny głos Vanessy. Spokojnie Vanessa, ja jestem stworzona do tego żeby cierpieć.

-Nie odpuszczę sobie. Ja zawsze dostaję to co chcę-debil, cham, sukinsyn. Usłyszałam tylko trzask drzwi. Już tak bardzo chciałam się obudzić.

 

Otworzyłam z trudnością oczy, powoli i delikatnie usiadła. Byłam w salonie Harry'ego. Ciekawe ile dni spała? Chciałam wstać i znaleźć Harry'ego żeby Go o to zapytać, ale wolałam nie wstawać, ponieważ nie chciałam znów stracić przytomności. Delikatnie nachyliłam się po pilot, który leżał na stoliku i włączyłam telewizję. Włączyłam jakąś komedię. Przy końcu filmu usłyszałam otwieranie drzwi i kroki, które stawał się coraz głośniejsze. Prawie tak samo przed tym jak straciłam przytomność. Harry wszedł do swojego salonu i usiadł na kanapie, zaraz koło mnie. 

-Jak długo byłam nieprzytomna?-zapytałam bojąc się odpowiedzi, nawet się na Niego nie patrzałam

-----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 27 rozdział. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) 

A oto link do jeszcze jednego oczywiście mojego ff: http://harrystylesff-prettykiller.blogspot.com/

 

29 paź 2014

Rozdział 26

Nie miałam już siły więc położyłam się na te ohydne łóżko i szlochając odpłynęłam w głęboki sen.

Rano obudziłam się obolała, no cóż innego mogłam się spodziewać. Pościel, na której spałam była w większości w krwi. Wstałam powoli z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki. Kiedy stanęłam przed lustrem nie byłam wcale zdziwiona, ponieważ właśnie się spodziewałam, że będę tak wyglądać. Miałam gdzieniegdzie siną twarz lub podrapaną i byłam cała blada, no cóż się dziwić w końcu straciłam sporo krwi. Poszłam do sypialni Harry'ego z zamiarem przebrania poplamionej z mojej krwi sukienki. Miałam cichą nadzieję, że Go w niej nie będzie i nie było. Wybrałam najbardziej moim zdaniem wygodne moim zdaniem ciuchy, nawet nie miałam mniejszego zamiaru ubierać czegoś obcisłego, ponieważ wszystko mnie bolało nawet przy najmniejszym ruchu. Ubrałam wygodne dresy. W tym momencie moim zdaniem to był najlepszy strój dla mnie; luźna bluzka z długim rękawem i wygodne dresy. Przebrałam się w wybrane ciuchy i jak zwykle zostawiłam rozpuszczone włosy. Zeszłam jak najciszej na dół, do kuchni w której tez nie było Harry'ego i dobrze bo nie mam zamiaru oglądać tego chuja. Nalałam sobie pomarańczowego soku do szklanki i zrobiłam śniadanie; dwie kanapki. Jedną z pomidorem i serem, a druga z szynką i ogórkiem zielonym. Po zjedzeniu śniadania posprzątałam po sobie, ponieważ nie miałam go robić, a kolejny raz uciekać ochoty nie miałam. Harry'ego prawdopodobnie nie było w domu, ale nie chciałam ryzykować. Ciekawe kiedy zobaczy moje "arcydzieło"? Po posprzątaniu, poszłam do salonu, postanowiłam że pooglądam telewizję. Oczywiście Harry'ego w salonie tez nie było co było wielkim plusem dla mnie, bo nie miałam zamiaru oglądać Jego krzywego ryja. Jak zwykle nie puszczali nic co mogłoby mnie zainteresować więc zostawiłam telewizje na jakimś kanale z muzyką. Jak ja dawno muzyki nie słuchałam. Po oglądaniu telewizji przez ponad godzinę postanowiłam się wykąpać, ponieważ Harry'ego nie było i w jakikolwiek sposób nie przeszkodzi mi w kąpieli. Postanowiłam, że po kąpieli ubiorę się w to co mam na sobie tylko jeszcze ubiorę bieliznę. Nalałam sobie lodowatej wody i poszłam po bieliznę do cholernej sypialni Harry'ego. Wróciłam do łazienki rozebrałam się i powoli weszłam do wanny. Kąpiel to właśnie to czego potrzebuję. Mimo tego, że jestem bardzo osłabiona potrzebuję tej kąpieli. Leżałam w wannie przez dobre pół godziny, po czym w końcu umyłam swoje ciało i włosy. Spłukałam się gorącym strumieniem wody. Wyszłam z wanny wytarłam swoje ciało ręcznikiem, osuszyłam swoje włosy i poczesałam je, przebrałam się i umyłam zęby, nie malowałam się ponieważ to nie miało najmniejszego sensu. Wyglądałam o niebo lepiej poza moją twarzą. Delikatnie odzyskałam swój kolor twarzy już nie byłam, aż taka blada. Włosy zostawiłam rozpuszczone, wypuściłam wodę z wanny i ruszyłam schodami w dół do salonu żeby znów pooglądać telewizję. Oglądałam jakąś komedię kiedy usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi i wchodzi do domu, byłam pewna, że to Harry bo niby kto? Nie miałam zamiaru się do Niego odzywać. Słyszałam kroki zbliżające się w moją stronę, a po chwili ciepły oddech na mojej szyi. 

-Wróciłem kotku. Stęskniłaś się?-wyszeptał mi do ucha. Że niby ja się stęskniłam? No chyba Cię pojebało Styles!

-...

----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 26 rozdział. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  



Do napisania :) 

A oto link do jeszcze jednego oczywiście mojego ff: http://harrystylesff-prettykiller.blogspot.com/

27 paź 2014

Rozdział 25

Popatrzałam się na moje dolne partie ciała, krwawiłam. Odpiął kajdanki i rozwiązał liny. Myślałam, że to już koniec moich cierpień, ale niestety się pomyliłam... 

Chwycił łańcuch i obwiązał mi nim ręce. Miałam dość. Wziął krzesło, które stało w rogu pokoju i wszedł na nie. Pociągnął mnie za łańcuch zahaczając nim o hak, który znajdował się na suficie. Było ich tam pełno. To serio jakiś psychopata, psychol i nie dojeb mózgowy. Zszedł z krzesła odstawił je na swoje miejsce i podszedł do mnie.

-Jeszcze nie skończyłem-mruknął mi do ucha

Podszedł po raz kolejny do tej posranej szafki, jak zwykle przykucnął i coś z niej wyciągnął, wstał i obrócił się w moją stronę. W rękach trzymał sztucznego członka! Zabij mnie! Teraz!

-Już nigdy nie uciekniesz-powiedział podchodząc do mnie. Kiedy stanęłam z nim twarzą w twarz, postanowiłam mu powiedzieć co o nim myślę.

-Jesteś chorym psychicznie dupkiem! Dobrze, że nigdy wcześniej nie uciekła Ci żadna dziewczyna, bo jej nie miałeś! Współczuję Twoim rodzicom, gdybym ja była Twoją matką to bym Cię nawet nie rodziła!-wiem, nie powinna w to wciągać Jego rodziców, ale to nieja znęcam się nad biednymi ludźmi. Na te słowa z całej siły wcisnął we mnie tą popierdoloną erotyczną zabawkę. Krzyknęłam z bólu. 

-Nigdy nie waż się mnie tak nazywać! I nigdy nie gadaj o moich rodzicach!-wkurwiłam go i to nieziemsko. Z moich oczu poleciało kilka łez, ból był straszny. Harry wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Stałam tak zawieszona na tym łańcuchu, popatrzałam się na podłogę. Na podłodze koło moich nóg była wielka plama krwi, po moich nogach też spływała krew. Nogą sięgnęłam z ledwością do krzesła i palcami u nóg Je chwyciłam, wszystko mnie niemiłosiernie bolało. Pociągnęłam krzesło delikatnie w moją stronę, nie chciałam go przewrócić, bo wtedy nie wiadomo jak długo bym stała z tym sztucznym członkiem w swojej pochwie. Kiedy już przyciągnęłam do siebie powoli na nie weszłam, ponieważ każdy najmniejszy ruch sprawiał mi ból. Odczepiłam łańcuch z haka i zeszłam na ziemię, powoli i ostrożnie. Kiedy stanęłam na równe nogi wyciągnęłam z siebie sztucznego członka, powoli i ostrożnie. Po wyciągnięciu go poczułam lekką ulgę, a zarazem ból, krwawienie jeszcze bardziej się nasiliło. Zabawka erotyczna też była cała we krwi. Chciałam go wkurzyć i tak już za niedługo umrę więc co mi szkodzi? Prawą ręką przejechałam po mojej kobiecości, żeby nabrać na nią krew i podeszłam do białej ściany koło której stało łóżko napisałam na niej "Nie poddam się!" własną krwią i jeszcze raz zabrałam krew i poprawiłam napis. Nie miałam już siły więc położyłam się na te ohydne łóżko i szlochając odpłynęłam w głęboki sen. 

----------------------------------------------------------------------------

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że to już 25 rozdział. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

25 paź 2014

Rozdział 24

Kiedy znalazł to czego szukał, wstał i odwrócił się do mnie. W ręce trzymał pistolet! On chce mnie zabić!? O Boże! Chciałam zacząć uciekać, ale nie umiałam wstać. Może lepiej jak mnie zabije i będzie po kłopocie. Stanął przede mną i się odezwał.

-Klękaj!-może raczej krzyknął. Klęknęłam. Dźwignęłam głowę i popatrzyłam się mu w oczy, było widać w nich wielką złość.

-Pokaż ząbki skarbie-szyderczo się uśmiechnął. Czemu ja spotykam samych psychopatów!? Rozszerzyłam usta i pokazałam mu je, czułam się jak u dentysty tylko chorego psychicznie.

-Szerzej!-krzyknął  po raz kolejny. Otworzyłam usta najszerzej jak mogła, a on mi wepchnął do nich pistolet.

-Ssij kochanie. Zobaczymy jak to robisz, a potem przejdziemy do konkretów-byłam wystraszona. Co może się kryć za "przejdziemy do konkretów"? Ssałam Ten pistolet, nie patrząc się na Niego. Po prostu czułam się upokorzona. Jak on tak może!?

-Staraj się!-zrobiłam to co mi rozkazał, nie miałam wyjścia; to albo prawdopodobnie śmierć. Po dłuższym czasie wyciągnął Ten cholerny pistolet z moich ust i znów podszedł do tej szafki. Przeklinałam się za to, że wtedy poszłam na tą imprezę. Odwrócił się do mnie trzymając w rękach przepaskę. 

-Podejdź tu-z trudnością wstałam i podeszłam, wszystko mnie bolało, a tyłek piekł. Pociągnął mnie w stronę łóżka, kiedy koło niego byliśmy pchnął mnie na nie. Wziął jedne kajdanki i przypiął mi jedną rękę do ramy łóżka, po czym powtórzył czynność tylko, że z drugą ręką. Teraz już nie ucieknę. Nadal miała na sobie sukienkę. Tym razem wziął liny i związał mi nimi nogi, tak samo jak ręce. Rozebrał się do końca. Z szafki nocnej koło mnie wyciągnął całą paczkę prezerwatyw. Przełknęłam głośno ślinę. Przepaską zakrył mi oczy. Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Usłyszałam dźwięk, który brzmiał jak rozrywanie czegoś. Po tym dźwięku słyszałam kroki oddalające się ode mnie i po chwili wracające. Wszedł na łóżko, ponieważ ugięło się pod Jego ciężarem.

-Teraz pożałujesz, że nie posłuchałaś się zasad-po tych słowach wszedł we mnie gwałtownie. Z każdym kolejnym pchnięciem wchodził we mnie coraz boleśnie, gwałtowniej i szybciej.

-Nigdy. więcej. nie. postawisz. mi. się.-wysyczał dokładnie wydzielając każde słowo, z każdym jego słowem dostawałam w udo pejczem lub batem, niestety nie widziałam czym. Krzyczałam. Gwałcił mnie, na szczęście nie rozebrał mnie, to by było jeszcze większe upokorzenie, kiedy się we mnie spuścił wyszedł ze mnie i zdjął mi przepaskę z oczu. Popatrzałam się na moje dolne partie ciała, krwawiłam. Odpiął kajdanki i rozwiązał liny. Myślałam, że to już koniec moich cierpień, ale niestety się pomyliłam...

-----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. Strasznie się cieszę, że jest już ponad tysiąc wyświetleń, dziękuję Wam za to. Dziękuję za te miłe komentarze pod poprzednimi rozdziałami.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

22 paź 2014

Rozdział 23

-I po co Ci to było!? Teraz dam Ci karę taką, że ją zapamiętasz do końca życia!! Dałem Ci ten pieprzony telefon i portfel, ale to był błąd!! Teraz będę wszędzie z Tobą chodzić, pożałujesz!!-jechaliśmy do Jego domu. Byłam tego pewna. Z każdą sekundą coraz bardziej się bałam tego co mi zrobi. Byłam po prostu przerażona tak jak kiedyś, a dokładniej 3 lata temu. Jak chyba przyciągam pecha i nieszczęście. Kiedy po długiej drodze dotarliśmy pod dom Harry'ego mój strach jeszcze bardziej wzrósł, a myślałam że to już niemożliwe. Wyszedł z auta i podszedł do tylnych drzwi. Wzdrygnęłam się. Otworzył je i zaczął mnie wyszarpywać z auta. Ja się starałam zaprzeć, lecz na marne. Wyszarpał mnie z auta i postawił przed sobą i uderzył mnie w twarz tak że upadłam. Chwycił kajdanki i zaczął mnie ciągnąć po ziemi chciałam wstać, ale przez te szpilki nie umiała. Chciałam krzyczeć lecz nie umiała. Kajdanki wżynały mi się w nadgarstki. Przed schodami chwycił moje przedramiona i mnie dźwignął. Przerzucił mnie przez ramię, dość boleśnie. A swoją rękę z całej siły owinął wokół mojej talii, nie wyrywałam się, bo w tym momencie nie wygram. Muszę znaleźć odpowiedni moment. Otworzył drzwi i kiedy wszedł do środka zamknął je. Nie ściągał butów tylko od razu wszedł po schodach. Szedł do końca korytarz i skręcił do pokoju, w którym nigdy nie byłam. Wyciągnął klucz z kieszeni spodni i otworzył je, po czym postawił mnie na ziemi i wepchnął do środka i je zamknął. Pokój był czarno-biało-czerwony. Na przeciw drzwi stało wielkie łóżko pewnie małżeńskie. Koło łóżka była szafka nocna, która była otwarta, a w środku było pełno paczek kondomów i paczek z tabletkami. Na lewo od drzwi była ściana czarna, a pod ścianą stała podłużna szafka, na której były pejcze, bicze, szpicruty, kajdanki, liny, łańcuchy, kneble i wiele inny podobnych rzeczy. Zastanawiało mnie co kryje się w tej długiej szafce. Po prawej stronie od ściany była czerwona ściana i okno. Te pokój wyglądał jak sala tortur dla kobiet. Harry pchnął mnie na ścianę i przycisnął mnie do niej. Odpiął mi kajdanki, odwiązał liny i ściągnął knebel. Rzucił to rzeczy w kąt pokoju i wrócił do przyciskania mnie do ściany, zaczęłam się szarpać lecz na marne. Dźwignął moją sukienkę i ściągnął moje majtki. Ściągnął pasek z spodni i je rozpiął pasek trzymał w ręce. Pchnął mnie po raz kolejny dzisiaj, w stronę łóżka. Usiadł na nim, przełożył mnie przez kolano, jedną ręką oparł o moje plecy, a swoją wolną nogę przełożył nad moimi nogami, czym uniemożliwił mi jakiekolwiek ruchy. Nadal miałam na sobie sukienkę podwiniętą tak, że było mi widać mój goły tyłek. Uderzył mnie pasek tak mocno, że krzyknęła i wybuchnęłam płaczem.

-To za nieposłuszeństwo!!!-dostałam po raz kolejny

-Za zrobienie ze mnie debila!!!-znów

-Za ucieczkę!!!-znów, z każdym uderzeniem coraz bardziej wybuchałam płaczem. Dostałam jeszcze 15 razy, ale nie mówił za co. Po biciu mnie pasem puścił mnie i znów popchnął, tak że upadłam na ziemię. Ściągnął spodnie. Podszedł do podłużnej szafki, przykucnął przy niej, otworzył ją i zaczął w niej grzebać. Kiedy znalazł to czego szukał, wstał i odwrócił się do mnie. W ręce trzymał...

----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

20 paź 2014

Rozdział 22

Nagle autobus zatrzymał się gwałtownie, w tym samym momencie, w którym dostałam SMS-a. Autobus zatrzymał się, ponieważ przed nami dwa auta do siebie dobiły. 

KURWA!!!

KURWA!!!

KURWA!!!

Wybiegłam z autobusu i ściągnęłam szpilki i jak najszybciej pobiegłam w stronę mojego domu. Nie odczytywałam nawet SMS-a tylko ile sił w nogach biegłam. Nie zwracałam uwagi na sygnał mówiący mi, że po raz setny dostałam SMS-a. Dopiero kiedy ktoś zaczął do mnie dzwonić wyciągnęłam telefon z torebki i sprawdziłam nadal w biegu kto dzwoni. Vanessa. 

-Gdzie jesteś?!

-Biegnę w stronę domu! Będę za 10 minut! Był wypadek! Zaraz będę!-Wydyszałam jej do telefonu

-O kurwa! Dobra! Czekam!-rozłączyła się schowałam telefon do torebki i jeszcze bardziej przyśpieszyłam. Powoli traciłam czucie w nogach.

Niestety potknęłam się o kamień i zamiast wylądować twarzą o beton, wylądowałam na czyimś napiętym torsie. Powoli wyprostowałam się gotowa do biegu i dźwignęłam głowę. Zobaczyłam rozwścieczonego Harry'ego. W tym momencie chciałam nie żyć, skoczyć z mostu, powiesić się albo zaćpać na śmierć. Jego mięśnie były napięte, a Jego twarzy nie wyrażała niczego innego niż złość, wściekłość, zdenerwowanie i tak mogłabym wymieniać w nieskończoność. Chwycił mnie boleśnie za nadgarstki szarpiąc mną.

-Gdzie się to wybierasz!?-z moich oczu chciały wypłynąć łzy, ale je powstrzymała. Nie mogłam dać mu tej satysfakcji z tego, że sprawia mi ból. 

-Do domu! Nie zamierzam spędzić ani sekundy więcej w Twoim towarzystwie!-zaczęłam się szarpać lecz niestety na marne.

-Niestety nie masz wyboru! Jedziemy!-powiedział ciągnąć mnie w stronę tego cholernego Range Rovera. Otworzył tylne drzwi i wepchnął mnie na siedzenia. Zamknął drzwi i ruszył w stronę bagażnika. Po chwili wrócił trzymając w rękach kajdanki, knebel i linę. O kurwa! Otworzył drzwi i nachylił się nade mną, po czym wszedł do środka. Chwycił jako pierwsze kajdanki. Chciał chwycić moje nadgarstki, ale zaczęłam się szarpać lecz mu to wcale nie przeszkadzało. Wygiął moje ręce do tyłu i zapiął mi na nich kajdanki. Potem chwycił knebel i zakneblował mnie. Kiedy chwycił linę i moje nogi zaczęłam Go kopać lecz znów na marne. I tak skończyłam w samochodzie Harry'ego zakneblowana i związana. Harry zamknął tylne drzwi i ruszył w stronę siedzenia dla kierowcy. Usiadł za kierownicą i ruszył z piskiem opon. 

-I po co Ci to było!? Teraz dam Ci karę taką, że ją zapamiętasz do końca życia!! Dałem Ci ten pieprzony telefon i portfel, ale to był błąd!! Teraz będę wszędzie z Tobą chodzić, pożałujesz!!-jechaliśmy do Jego domu. Byłam tego pewna. Z każdą sekundą coraz bardziej się bałam tego co mi zrobi.

 

-----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

 Do napisania :)

18 paź 2014

Rozdział 21

- Ja też mam nadzieję, kończę. Będę Cię informować na bieżąco co u mnie-och błagam, chcę wyjechać do Kanady i żyć długo i szczęśliwie. Byłam poddenerwowana. Nawet jeśli wyjedziemy do Kanady, a on nas znajdzie to co wtedy się stanie? Moje myśli przerwał sygnał mówiący mi, że dostałam nową wiadomość. Drżącymi rękami odblokowałam telefon. Harry.

Od:Harry                                                                                                               Minęło 5 minut, jeszcze 5, tik, tak...Jednak dobrze, że Ci oddałem telefon. Przynajmniej mam z Tobą cały czas kontakt.

Odpisałam.

Do:Harry                                                                                                                   Też tak uważam. Kończę bo znów Mi się zbiera na wymioty. 

Weź to "łyknij". Nie odpisał. Jeszcze 3 przystanki i wychodzę. Siedziałam i przez 5 minut bezczynnie wpatrywałam się w ekran telefonu. Minęło 5 minut, 6,7, ktoś dzwoni. O Boże, to Harry. Nie odebrałam. Po chwili dostałam wiadomość.

Od:Harry                                                                                                                   Gdzie Ty kurwa jesteś!? Nie ma Cię w łazience!

O kurwa, mam przesrane. Jeszcze 2 przystanki. Odpisałam.

Do:Harry                                                                                                                     Wyszłam na dwór, żeby się przewietrzyć bo wymioty mi nie ustępowały. Czekam na Ciebie z tyłu budynku :) 

Zyskałam w tej chwili minutę. Wykręciłam numer do Vanessy.

-Słuchaj! Harry już wie, że mnie nie ma w łazience, ale mu jakieś bzdury wymyśliłam! Mamy jakąś minutę zanim się dowie, że uciekłam! Gdzie jesteś!?-zaczęłam panikować

-Spakowałam Cię i właśnie wchodzę do samochodu! Ile masz jeszcze przystanków!?-w Jej głosie też słychać było panikę

-Dwa! Ja kończę!-rozłączyłam się

Nagle autobus zatrzymał się gwałtownie, w tym samym momencie, w którym dostałam SMS-a. Autobus zatrzymał się, ponieważ...

 

-----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  


Do napisania :)

 

16 paź 2014

Rozdział 20

-Dziękuję-powiedziałam ruszając w stronę w stronę łazienki. Kiedy weszłam do damskiej łazienki pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam było wielkie okno. Miałam co do Niego plan. Stanęłam na kaloryfer, w szpilka było to niełatwe zadanie. Sprawdziłam teren, czysty. Otworzyłam okno i wspięłam się na framugę okna moimi rękami w ciągnęłam moją talię oraz nogi. Kiedy już siedziałam na framudze okna ze strony zewnętrznej ściągnęłam szpilki i skoczyłam, oczywiście na zgięte nogi w kolanach, nie jestem samobójcą...no może jestem, bo uciekam Harry'emu. Ubrałam szpilki i biegiem rzuciłam się w stronę głównej ulicy. Nigdy bym nie pomyślała, że będę uciekać i to jeszcze przed facetem. Wbiegłam na główną ulicę i ruszyłam w stronę przystanku autobusowego. Do torebki wcześniej włożyłam portfel i komórkę. Oj Harry, głuptasie. Mi się w takich sprawach nie ufa tym bardziej kiedy mnie porwiesz. Sprawdziłam najbliższy autobus do mojego miejsca zamieszkania, za 7 minuty będzie i wykręciłam numer do Nessy.

-Hallo? Victoria?-odebrała

-Słuchaj mnie uważnie. Uciekłam Harry'emu, spakuj najpotrzebniejsze rzeczy: paszport, pieniądze, dowód, portfel i parę ciuchów i przyjedz do mnie. Ja będę tam za jakieś 45 minut. Jak będziesz przede mną spakuj też moje ciuchy i weź kluczyki od moich rodziców z auta, dawno nie jeździłam samochodem, ale dam radę, ja mam spakowany paszporty i inne rzeczy. Jeżeli zrobisz to wszystko o co Cię proszę, wejdź do auta i czekaj na mnie. Jeśli po dłuższym czasie nie będzie mnie i nie będę odbierać ani odrzucać Twoich połączeń to wyjedz sama do Kanady, mam tam mały domek, klucze do niego znajdziesz w moim pokoju pod lampką nocną jest przyklejony taśmą. Błagam Cię posłuchaj mnie i zrób to o co Cię proszę, ponieważ za ucieknięcie mu grozi nam niebezpieczeństwo.

-Co zrobiłaś!? Dobra zrobię to, będę dzwonić co 15 minut jeśli nie odbierzesz lub nie odrzucisz mam uciekać sama?-w jej głosie słychać było strach, przerażenie. 

-Tak, muszę kończyć bo mój autobus jedzie-zakończyłam rozmowę. Wsiadłam do autobusu i kupiłam bilet u kierowcy. Usiadłam na samym końcu w rogu. W autobusie siedziało parę emerytek. Kiedy już wreszcie usiadłam na swoim miejscu zobaczyłam, że dzwoni do mnie Harry, ręce zaczęły mi się trząść. Dowiedział się, że uciekłam. nie odbierałam. Po chwili dostałam wiadomość.

Od:Harry                                                                                                                    Coś Ci się stało? Nie wychodzisz z łazienki od 15 minut. Jeśli zaraz nie wyjdziesz sam tam wejdę.

Czyli jednak jeszcze się nie dowiedział, że uciekłam. Odpisałam.

Do:Harry                                                                                                                  Już wychodzę. Coś mi zaszkodziło to jeszcze chwilę potrwa daj mi jakieś 10 minut :)

Proszę Cię uwierz w to i daj mi te 10 minut.

Od:Harry                                                                                                                  10 minut i ani minuty dłużej. Wracaj szybko, bo mam Cię ochotę zerżnąć w moim samochodzie przed tą restauracją.

Wydupiaj zboku popaprany. Ktoś znów zaczął do mnie dzwonić. To była Nessa.

-Nessa! Gdzie jesteś? Harry pisał do mnie, a ja mu napisałam, że za 10 minut wyjdę z łazienki więc błagam Cię pośpiesz się!-byłam zdenerwowana jak nigdy w życiu 

-Jadę do Ciebie, spakowałam się i teraz Ciebie spakuję, mam 10 minut! To dużo! Mam nadzieję, że uda nam się uciec-powiedziała z lekką nadzieją w głosie

- Ja też mam nadzieję, kończę. Będę Cię informować na bieżąco co u mnie-och błagam, chcę wyjechać do Kanady i żyć długo i szczęśliwie.

-----------------------------------------------------------------------------

                            4 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. Jestem trochę załamana, bo teraz tylko anonimy komentują i jest coraz mniej wejść kiedyś do jednego posta było po 30 wyświetleń, a teraz tylko 11.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :)

14 paź 2014

Rozdział 19

-Poza tym, że mam własny burdel, mam też firmę, więc jako biznesmen zostałem zaproszony na spotkanie biznesmenów. Ty nikomu nie powiesz, że mam burdel. Jakby coś jesteś moją dziewczyną, zrozumiano?-zapytał stanowczo 

-Tak-mruknęłam 

-Najlepiej stój koło mnie przytakuj lub krótko odpowiadaj i się uśmiechaj

-Mhm-mruknęłam po raz kolejny. Wyszłam i podeszłam do Harry'ego. Kiedy weszliśmy do środka Harry przycisnął mnie do swojego ramienia. Podeszliśmy do jakiegoś mężczyzny, nie wiem do kogo bo stał tyłem. Jego włosy wydawały mi się znajome i te perfumy. Kiedy się odwrócił zwę żyły mi się oczy.

-Witaj Harry-miał na sobie garnitur i krawat, ten strój nie był podobny do Jego stylu

-Cześć Jerry-przywitał się Harry. Kurwa znają się.

KURWA.

KURWA.

KURWA.

To zawsze ja muszę mieć takiego pecha. Zawsze kurwa ja.

-A kim jest Twoja towarzyszka? Szkoda, że wcześniej Jej od Ciebie nie poznałem-czyli teraz mnie kurwa nie znasz!? Chuj i tyle! Mrugnął do mnie. A czyli teraz się tak kurwa bawimy. Ja nie znam Ciebie, a Ty mnie!

-To jest...-zaczął, ale mu przerwałam

-Victoria, miło mi cię poznać-podałam mu rękę 

-Jerry-powiedział całując delikatnie zewnętrzną część mojej ręki, na ten gest przeszedł mnie dreszcz. 

-Gdzie jest łazienka?-zapytałam się, niby tak niewinnie

-Idziesz do korytarza tuż za Tobą i w korytarzu 2 drzwi na prawo-Jerry

-Dziękuję-powiedziałam ruszając w stronę w stronę łazienki. Kiedy weszłam do damskiej łazienki pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam...

-----------------------------------------------------------------------------

                            3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) Dodałam Jerry'ego do bohaterów.

10 paź 2014

Rozdział 18

Harry otworzył bagażnik i pomógł mi wziąć torby z ciuchami, zanieśliśmy je do sypialni Harry'ego. Harry zaczął grzebać w szafie.

-Wychodzimy, ubierz to-powiedział podając mi sukienkę, szpilki i różne dodatki.

-Gdzie?-Boże powiedz mi 

-Zobaczysz, to niespodzianka, a jak będziesz grzeczna to dostaniesz drugą niespodziankę-powiedział z chytrym uśmieszkiem. Ty chuju jeszcze się kiedyś w końcu doigrasz. Poszłam do łazienki ubrałam to co mi dał, jak zwykle rozpuściłam włosy i dałam je do przodu i zostawiłam sobie swoje bransoletki i zrobiłam sobie makijaż. Po 30 minutach byłam gotowa. Wyszłam z łazienki i poszłam do sypialni Harry'ego. Stał ubrany przed lustrem ubrany w garnitur. 

-O Boże! Kim jesteś i co zrobiłeś ze Stylesem!?-zaczęłam się śmiać

-Jestem Twoim Bogiem, nie martw się Stylesowi nic nie będzie. P.S. ładnie wyglądasz-zamruczał mi do ucha ostatnie zdanie 

-Dobra, dobra. To co teraz?-boże powiedz, że to był tylko głupi żart, powiedz

-Jedziemy w pewne miejsce...-kurwa, musisz być taki tajemniczy, musisz?

-Dzwigom kieca i leca-zaczęłam się z Niego nabijać

-To nie jest śmieszne-chyba komuś się powoli humor psuje, i dobrze.

-Och, serio? Bo myślałam że jest-zaśmiałam się

-Idziemy-powiedział chwytając mnie za przedramię

-Dobra, ale mnie puść-puścił mnie, dzięki Bogu

Weszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w nie znanym mi kierunku. Po 40 minutach jazdy zatrzymaliśmy się przed restauracją, w której zazwyczaj odprawia się wesela. Siedzieliśmy w aucie i milczeliśmy, po chwili odezwał się Harry.

-Poza tym, że mam własny burdel, mam też firmę, więc jako biznesmen zostałem zaproszony na spotkanie biznesmenów. Ty nikomu nie powiesz, że mam burdel. Jakby coś jesteś moją dziewczyną, zrozumiano?-zapytał stanowczo


-----------------------------------------------------------------------------

                            3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :)

9 paź 2014

Rozdział 17

-Nie mam zamiaru ich łamać, zjedzmy i idziemy na shopping

Po zjedzeniu poszłyśmy do Nexta, byłyśmy strasznie podekscytowane tym że znów się widzimy i możemy razem spędzić czas. W Nextcie^ Nessa wybrała sobie ten zestaw, a ja ten. Po Nextcie poszyłyśmy do sklepu z obuwiem, każda wybrała sobie po dwie pary butów. Ja wybrałam szpilki i converse ,a Nessa trampki i koturny. Po sklepie z obuwiem poszłyśmy do Newlook'a po sukienki i dodatki. Ja kupiłam czarną sukienkę,a Nessa niebieską sukienkę. Kupiłam jeszcze parę zestawów dla siebie i Vanessy. Po kupieniu tych ciuchów zadzwoniłam po Harry'ego. Cholernie się bałam tej niespodzianki i Tego co będzie teraz z Vanessą. Zatargałyśmy wszystkie torby z kupionymi rzeczami na parking i czekałyśmy na Harry'ego spokojnie sobie rozmawiając o naszych dziecięcych wybrykach.

*20 minut później*

Zobaczyłam czarnego Range Rover, w którym jechał Harry, jednak nastawił się na to, że wykupimy pół sklepu. Czekałyśmy, aż zaparkuje i wyjdzie z auta. 

-Jezus, Maria cały sklep wykupiłyście?-zapytał kiedy Nas zobaczył

-Nie, otwórz bagażnik i nam pomóż-zrobił to o co go...poprosiłam? Weszliśmy do auta, Ja z Nessą do tyłu, a Harry za kierownicą. W najlepsze rozmawiałyśmy kiedy ni z tond ni zowąd odezwał się Harry:

-Ile wydałaś?-o kurwa, ile to było!? Już wiem.

-Półtorej tysiąca-szepnęłam 

-Co!? Aż tyle?-widocznie był zdziwiony

-Tak, wiesz ja bardzo lubię kupować ciuchy, ale zakupoholiczką nie jestem. Możemy zmienić temat?-zapytałam

-Mhm, wy se gadajcie, a ja podjadę na Shell'a i zatankuję

-Okay-odpowiedziałyśmy jednocześnie

*30 minut później*

Właśnie odwieźliśmy Vanessę do Jej domu i jedziemy do Harry'ego. Mój dobry humor nagle zniknął. Znów zaczęłam się bać tej niespodzianki.

*20 minut później*

Harry otworzył bagażnik i pomógł mi wziąć torby z ciuchami, zanieśliśmy je do sypialni Harry'ego. Harry zaczął grzebać w szafie.

-Wychodzimy, ubierz...     -----------------------------------------------------------------------------

^-Nie jestem pewna czy tak to się piszę

                          3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach.

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :)

7 paź 2014

Rozdział 16

-Czy Oni dowiedzieli się o Naszym sekrecie?-bałam się odpowiedzi

-Nie, nikt o tym nie wie poza nami i niech tak zostanie-ulżyło mi

-To dobrze, teraz jak chcesz to mnie popytaj, a potem idziemy do Subway'a

-Ok. Czy Harry coś Ci zrobił? Czy zaciągnął Cię do łóżka? Co o Tobie wie? Jak Cię poznał? Gdzie Cię poznał? Jak już będziemy w Subway'u to Ci opowiem o zasadach, których musisz się ściśle trzymać, bo inaczej możesz nawet nieprzytomna wylądować w szpitalu-Jej głos był stanowczy, a zarazem troskliwy

-Raz mnie pobił, a tak to nic więcej. Nie zaciągnął mnie do łóżka, co jest wielkim cudem. Wie tylko, że mam na imię Victoria. Poznał mnie w klubie "Venus". Poznał mnie przez przypadek; jak siedziałam przy barze zauważyłam, że Niall się na mnie gapi, a potem przygryzł wargę i puścił mi oczko więc się przestraszyłam, więc kiedy wybiegałam z klubu wpadłam, na Louisa i nazwałam go dupkiem, a on mnie zaprowadził do Harry'ego i oto cała historia-jej wyraz twarzy był zmieszany, miała na twarzy ulgę, przerażenie, smutek i radość.

-To na razie jest okay, już nie mam pytań, chodźmy już do tego Subway'a-zaproponowała

-Ok-podeszłam do kasy i zapłaciłam za nasze kawy i ruszyłyśmy w stronę Subway'a 

-Jak znajdę pracę to Ci za dzisiejszy dzień oddam kasę

-Nie musisz...

-Ala chcę

-Boże przestań, nie mam sił żeby się z Tobą kłócić

Weszłyśmy do Subway'a, zamówiłyśmy swoje ulubione kanapki, zapłaciłam przemiłej kasjerce  i usiadłyśmy w kącie, gdzie nikt nie usłyszy naszej rozmowy. 

-1.Przede wszystkim musisz być posłuszna i się nie sprzeciwiać.

2.Nie możesz sypiać z innymi mężczyznami poza Harrym i z nikim innym się spotykać.   

3.Nie możesz Go okłamywać.

4.Musisz zrobić wszystko co On chce nie ważne co to jest.  Za każde złamanie jakichkolwiek zasad czeka Cię kara, bolesna kara. To wszystko. Błagam Cię nie łam tych zasad, wiem że są chore, ale nie łam ich. Ja raz złamała i mam do teraz pamiątkę-powiedziała pokazując bliznę na brzuchu-och znów zrobiło mi się Jej strasznie szkoda. Ile ona musiała przeżyć?

-Nie mam zamiaru ich łamać, zjedzmy i idziemy na shopping

Po zjedzeniu poszłyśmy do...

-----------------------------------------------------------------------------

                            3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. Ten bloga ma już 516 wejść, och yeah :)

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :)

5 paź 2014

Rozdział 15

-Tą bliznę na szyi zrobił mi Zayn-what? Kto? 

-Kto?

-Kolega Harry'ego, Mulat. Dlatego, że na początku tak jakby byłam jego własnością, bo zanim któraś z uprowadzonych przez nich dziewczyn zostanie dziwką, jeszcze jest przez nich oglądana i jak się któremuś spodobasz zostajesz Jego. Ja byłam jego do czasu, aż Niall przyprowadził pewną blondynkę i Ona została jego własnością, a Ja trafiłam do burdelu jako kolejna dziwka-mówiła ze łzami w oczach. Ciekawe kto to Ten Niall? Pocieszająco jeździłam jej kciukiem po knykciach u lewej ręki.

-A kto to Ten Niall? Wiem, że Ci trudno, ale proszę odpowiedz mi...

-Spokojnie, odpowiem na wszystkie pytania, dzięki temu będzie mi lepiej bo się komuś w końcu wygadam-posłała mi delikatny uśmiech

-Więc Niall jest blondynem...-nie dałam Jej dokończyć

-Farbowanym?

-Tak, a coś się stało?-zapytała z troską wyczuwalną w głosie

-Nie, ale Go już poznałam...

-Powiem Ci coś, nawet nie wiem czy to dobre czy złe wieści...-zaczęła, o cholera. Czy to coś złego?

-Harry nigdy nie zrobił z żadnej dziewczyny swojej własności..., zabawki. Jesteś pierwszą taką dziewczyną, ale nie wiem czy to dobrze czy źle...-w moim gardle po raz kolejny w ciągu 2 dni utworzyła się gula, którą z ledwością przełknęłam 

-To chyba źle, ale dość o mnie, teraz gadamy o Tobie

-Więc te wszystkie blizny na ciele zrobiłam sobie sama, możesz mnie uznać za chorą psychicznie, ale po prostu nie wytrzymywałam. Codziennie 4 facetów do zaspokojenia, codziennie inni, czasami przychodzili w nocy, a czasami w dzień, młodzi, starzy. Po prostu czułam się jak bezwartościowe gówno, a to mi pomagało, ale tylko na godzinę, potem czułam się z tym jeszcze gorzej, ale od dwóch tygodni już tego nie robię. Musiałam z tym skończyć i skończyłam-było mi Jej szkoda, takie piekło musiała przeżyć. Nie uznawała Jej za chorą psychicznie, też tak bym postąpiła na Jej miejscu, może nawet i gorzej.

-Dla mnie nigdy nie będziesz chora psychicznie...

-Wiem...Pytałaś się też czy mnie karmili. Tak dawali mi jedzenie, ale jadłam tylko tyle żeby jakoś przeżyć, bo nie byłam pewna czy nie dodają czegoś do tych kanapek

-Wyglądasz jak anorektyczka, potem pójdziemy do Subway'a...

-Oki. Traktowali mnie...nie wiem jak to nazwać. W miarę godnie, czasami dostałam w twarz albo coś, ale jeśli byłaś posłuszna to nic Ci nie robili...O tym co mi robili Klienci i Zayn w łóżku nie chcę mówić...-w Jej oczach znów zbierały się łzy

-Spokojnie jak nie chcesz to nie mów, o ty nic nie chcę wiedzieć, bo nie wiem czy ich nie pozabijam-na te słowa delikatnie zachichotała, zawsze się śmiała jak mówiłam, że kogoś zabiję

-Ciuchy na przebranie, kupował mi Zayn, ale wolałam nosić swoje. Chyba odpowiedziałam Ci już na wszystkie pytania, teraz ty odpowiesz na moje

-Ok, ale mam jeszcze jedno do Ciebie, najważniejsze...

-Pytaj-trochę mi zaschło w gardle na samo wspomnienie...

-Czy Oni...

 

-----------------------------------------------------------------------------

                            3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) Ten rozdział trochę dłuższy w rekompensacie za rozdział 14 :)

 

4 paź 2014

Rozdział 14

-Więc mam parę pytań jeśli to nie jest dużo-musiałam się wszystkiego dowiedzieć

-Więc pytaj, potem ja Ci zadam parę pytań-to super

-Ok

-A więc...-zaczęłam, coś czuję, że będzie tych pytań sporo 

-Jak to się stało, że trafiłaś do tego obskurnego burdelu? Kto Ci zrobił ta bliznę na szyi? Kto Ci zrobił te wszystkie blizny? Czy Oni cię w ogóle karmili? Jak Cię traktowali? Czy miałaś jakieś inne ciuchy na przebranie? Który Cię w ogóle poznał...znalazł?-zaczęłam ją obrzucać pytaniam

-I przede wszystkim jakie panują zasady w tym chorym świecie Harry'ego...?

-Stylesa, powiem Ci ale na końcu, bo tego jest dużo-wow, znam już jego nazwisko postęp

-Do tego burdelu trafiłam przez przypadek...pamiętasz jak przed moim "zniknięciem" byłam u Ciebie do późnej nocy?-przytaknęłam- nie chciałam zostać u Ciebie na noc i wracałam sama, więc poszłam na skróty i w jednej z tamtych skrótów spotkałam Styles, a On po prostu bez żadnego słowa przerzucił mnie przez ramię i wsadził do samochodu, potem w samochodzie mi powiedział, że zostanę jedną z Jego dziwek, ponieważ podoba mu się moja uroda-była smutna i przygnębiona

-Żałuję, że Cię wtedy nie posłuchałam i nie zostałam u Ciebie na noc...ale o tym pogadamy kiedy indziej teraz chcę Ci już odpowiedzieć na te pytania i zadać swoje

-Tą bliznę na szyi zrobił mi... 

-----------------------------------------------------------------------------

                            2 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Do napisania :) Rozdział krótki, ale te lepsze pytania i odpowiedzi chcę zostawić do następnego rozdziału :)

3 paź 2014

Rozdział 13

-Ty byś zrobiła to samo na moim miejscu...w ogóle sama zaoferowałam to Harry'em-po tych słowach jej oczy wyglądały jak pięciozłotówki    

-Co!!? Sama mu to zaoferowałaś!? Ty chora jesteś!?-może i jestem chora i głupia, ale robię to dla Ciebie idiotko

-Tak, sama mu to zaoferowałam, to było dla Ciebie Nessa, ale teraz nie gadajmy i idźmy na te cholerne zakupy

-Dobrze-powiedział posłusznym głosem

Spojrzałam na Harry'ego, który znów miał tą swoją głupią minę bez wyrazu. 

-Zadzwonię później to po Nas przyjedziesz-powiedziałam do Harry'ego

-A Ty...-powiedziałam wskazując Nessę-...przebierz się w to co Ci przyniosłam i idziemy na shopping-lekko się uśmiechnęła, zawsze uwielbiała zakupy i to Ona zasiała we mnie miłość do zakupów

-Ok-powiedziała wchodzą do drzwi, które znajdowały się w "Jej" pokoju

-Dobra, ale pamiętaj jedno nie posłuszeństwo, jedno przewinienie i obie zginiecie, nie ważne która zawini-powiedział kolejny raz mi grożąc

-Pamiętam...nie musisz mi tego tysiąc razy powtarzać, nie jestem głupia-och, co ja wygaduję...jestem głupia jak but, mogłam nie iść na tą imprezę. Ale wtedy nie odnalazłabym mojej kochanej Vanessy. Byłam cholernie zmieszana.

-Ja mam nadzieję-wyszeptał 

Po chwili z łazienki jeśli się nie mylę wyszła już przebrana i uczesana Vanessa, miała rozpuszczone włosy, a ciuchy które jej wybrałam były za duże, ponieważ od naszego ostatniego spotkania schudła z 7 kilo jak nic. 

Zeszłyśmy po schodach i razem z Harrym skierowałyśmy się w stronę drzwi. O dziwo nie spotkałam żadnego z dwójki kolegów Harry'ego. Skierowaliśmy się w stronę wilii Harry'ego i czekaliśmy, aż wyjedzie swoim samochodem. Spodziewałam się Range Rovera, ale on wyjechał Porsche, oczywiście czarnym. Wsiadłyśmy do tyłu i przez całą drogę wszyscy milczeliśmy, ale to nie była niezręczna cicha, ona była przyjemna. Dzięki niej przemyślałam parę spraw. Po jakiś 30 minutach  drogi stanęliśmy na parkingu centrum handlowego. Wyszliśmy z auta (Ja i Vanessa) i podeszłam pod okno kierowcy.

-Jak skończymy to po Ciebie zadzwonię, a tak poza tym nie wiem czy Ci ten bagażnik starczy więc wejz lepiej Range Rovera-powiedział ironicznie się uśmiechając 

-O to się nie martw-powiedział odjeżdżając

Pierwszym miejscem, w które poszłyśmy był Starbucks, zamówiłam nasze ulubione kawy i usiadłyśmy w kącie, gdzie nie było nikogo.

-Więc mam parę pytań jeśli to nie jest dużo-musiałam się wszystkiego dowiedzieć

-Więc pytaj, potem ja Ci zadam parę pytań-to super

-Ok

-A więc...-zaczęłam, coś czuję, że będzie tych pytań sporo

-----------------------------------------------------------------------------

                            3 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:  

Podwyższyłam ilość komentarz, bo wierzę, że tyle osób skomentuje :)

Do napisania :) 

1 paź 2014

Rozdział 12

Harry daje mi moje rzeczy i posyła groźne spojrzenie. 

-Pamiętaj mam cię na oku i będę Cię kontrolował, jeśli zrobisz coś głupiego pożałujesz Ty i Twoja przyjaciółka-mówi ostro

-Jak wrócisz to będę miał dla Ciebie niespodziankę, a tak nawiasem mówiąc to z chęcią bym zdarł z Ciebie te ubrania-nagle jego ton zmienił się na seksowny. Boże jaki On jest bipolarny.

Wychodzimy z Jego domu i kierujemy się w stronę tego burdel na, którego widok aż mnie ciarki przechodzą. Wchodzimy przez drzwi i pierwszą rzeczą która mi się rzuca w oczy jest znów obrana wyzywająco ta sama kobieta...dziewczyna. Harry idzie po schodach na górę, a ja idę zanim starając się dotrzymać mu kroku. Idziemy długim korytarzem, tak w jego połowie skręcamy w prawo gdzie znajdują się 3 pary drzwi, na każdym z nich widnieje inne imię, na pierwszych drzwiach pisze "Nicola", na drugich "Jowita", a na trzecich "Vanessa".  Wchodzę do jej pokoju bez pukania, nie patzrę jak wygląda ten pokój tylko idę szybkim krokiem do Vanessy, która stoi przy oknie. Przytulam.

-Idziemy na zakupy, przyniosłam Ci inne ciuchy-mówię otwierając torbę i wyciągając z niej stylizację, którą wcześniej dla niej wybrałam

-Dziękuję-mówi delikatnie się uśmiechając, strasznie brakowało mi tego uśmiechu, bo tylko on sprawiał, że ja się śmiała.

-I mam dobrą nowinę...-czułam na sobie wzrok Harry'ego-jesteś wolna

-Ale...-zaczęła, wiedziała że coś jest na rzeczy. Teraz nawet kiedy była wolna nie uśmiechała się, ja też. Cholernie chciałabym cofnąć czas żeby któryś z kolegów Harry'ego jej nie spotkał i tak potraktował. A może to był Harry? 

-Ale od dziś muszę mieszkać z Harrym

-Wiedziałam, musiał być jakiś haczyk. Victoria ja nie chcę abyś się tak dla mnie poświęcała...-nie dałam jej dokończyć

-Ty byś zrobiła to samo na moim miejscu...w ogóle sama zaoferowałam to Harry'em-po tych słowach jej oczy wyglądały jak pięciozłotówki     

-----------------------------------------------------------------------------

                            2 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:   

Jeśli macie jakieś pytanie to pytajcie.

Do napisania :) 

Rozdział 11

-Zgoda i żebyś wiedział, że robię to tylko dlatego, że nie potrafię żyć z myślą, że Vani cierpi-och, spisałam się na pewną śmierć 

-Ja i tak wiem swoje, a teraz masz coś zjeść, bo jak nie to z naszym układem koniec-po tych słowach od razu rzuciłam się na lodówkę i wyciągnęłam z niej ser i różne warzywa. Zdecydowałam się na zdrowe kanapki. Po zjedzeniu ich poszłam do łazienki wykonałam parę niezbędnych czynności, po czym wybrałam zestaw, który dzisiaj ubiorę i poszłam pod prysznic. Po umyciu się rozczesałam włosy i jak zwykle zostawiłam je rozpuszczone. Dlaczego rozpuszczam? Dlatego, że najlepiej wyglądam w rozpuszczonych włosach, ubrałam wybraną przeze mnie wcześniej stylizację i moje bransoletki, które ściągam tylko kiedy idę pod prysznic. Do torebki włożyłam stylizację, którą wybrałam dla Vanessy, ponieważ jej ciuch są w fatalnym stanie, a oni znając życie nie kupili jej innych, no może koronkową bieliznę, ale to nie to samo co ciuchy. Pamiętam jak ubierała ciuchy z tymi motywami jak jeszcze chodziłyśmy do podstawówki, stare dobre czasy. Ubrałam jeszcze skórzaną kurtkę i zeszłam na dół do salonu, w którym siedział Harry. Wyciągnęłam w jego stronę rękę i czekałam. 

-Czego?-warknął

-Telefon i moja karta i portfel oczywiście-odpowiedziałam równie gorzko

-Hahaha, nie. Po co Ci one? I w ogóle gdzie się wybierasz?-zaczął mnie wypytać

-Po to, że idę teraz po Vani i idę z nią na zakupy i chcę być z tobą jakby coś cały czas w kontakcie. Nie pamiętasz o umowie?-och ludzie, masz aż taką sklerozę

-Ok, ale za jakiekolwiek nieposłuszeństwo będzie Cię czekać kara-przełknęłam gulę formującą się w moim gradle

-Wiem, to co mogę te rzeczy, a i podaj mi swój numer telefonu

-Ok, ale po Vanessę muszę iść z Tobą, bo chłopcy Ci jej nie dają pod opiekę bez Mojej zgody-pod jaką opiekę? Przecież ona jest dorosła i sama się umie sobą zaopiekować.

-Ok-mówię powoli 

Harry daje mi moje rzeczy i posyła groźne spojrzenie.

 

-----------------------------------------------------------------------------

                            2 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:   

Do napisania :)

30 wrz 2014

Rozdział 10

-Mam parę pytań na które odpowiesz albo skończysz jeszcze gorzej niż teraz-warknął Harry, och widzę, że humorek z rana dopisuje 

-Dobra, ale...

-Ale co!?-krzyknął

-Nie drzyj ryja tylko mnie do końca wysłuchaj! Więc odpowiem na nie, ale Ty też mi odpowiesz na parę pytań. Wchodzisz w to? Nie masz nic do stracenia-błagam zgódź się, zgódź. Jezu, dłużej się nie możesz zastanawiać!? 

-Dobra tylko nie przeginaj

-Ty pierwszy pytaj-boże zlituj się, zlituj

-Więc...skąd znasz Vanessę? Dlaczego się tak wściekłaś? Dlaczego ją przytuliłaś? To na razie tyle, na razie

-A więc z Vanessą znamy się od podstawówki. Przytuliłam ją dlatego, że to moja przyjaciółka i dawno się nie widziałyśmy. Wściekłam się dlatego, bo moja najlepsza przyjaciółka ma na szyi napis "Ona jest już czyjąś własnością", och sorry to nie napis tylko blizna! 

-Mhm-wyglądał jakby coś analizował i myślał nad czymś poważnie 

-A to moje to jednak nie pytania tylko układ...prośba czy jak to se tam nazwiesz

-Zobaczmy czy się zgodzę-na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech

-Pytania też mam, ale to kiedy indziej-ja

-Więc proszę nie przerywaj mi dopóki nie skończę...

-Ok 

-Jeżeli wypuścisz Vanessę, to z tobą zamieszka, ale pod pewnymi warkami:

1.Pojedziemy do mojego domu po moje rzeczy.

2.Oddasz mi mój telefon.

3.Oddasz mi moją kartę wraz z torebką.

4.Nie będziesz mnie dotykał i będę mogła spać na kanapie. 

-Co Ci tak zależy na tym żeby ją wypuścił?-zapytał, kurwa musisz być taki wścibski?

-Zależy mi tak dlatego, ponieważ mam uczucia, to moja przyjaciółka i jest w fatalnym stanie

-Dobra, ale jeśli sypnie komuś to zabiję Cię w męczarniach, a potem ją. I co jakiś czas będzie tu przychodzić, żebym miał pewność, że nie zwiała z kraju-zagroził, ale to nie była groźba typu poskarżę mamie, On nie żartował

-Ok-z trudnością przełknęłam gulę formującą się w moim gardle

-Na pierwszy warunek się zgodzę na trzeci też, ale na drugi i czwarty nie-był spokojny, aż za spokojny 

-Telefon chcę tylko po to, abym mogła gadać z Vani, a co do tego czwartego, to nie lubię jak mnie ktoś dotyka, tak już jestem

-Ok telefon Ci dam, ale żebyś wiedziała, że ja umiem sprawdzić nawet usunięte SMS-y i spisy połączeń, ale dotykał Cię będę-przynajmniej na telefon się zgodził. Trzeba iść na kompromis.

-Zgoda i żebyś wiedział, że robię to tylko dlatego, że nie potrafię żyć z myślą, że Vani cierpi-och, spisałam się na pewną śmierć

-----------------------------------------------------------------------------

                            2 Komentarze=NEXT

Proszę o opinie w komentarzach. 

Oto link na moje drugie ff: http://we-are-a-secret-cant-be-expose.blogspot.com/ A oto jego zwiastun:   

Do napisania :)

 

Obserwatorzy

Lydia Land of Grafic